Ta bohaterka znajduje się w pierwszej dziesiątce znanych na całym świecie duchów i to nie tylko z powodu słynnego zdjęcia na schodach. Zdjęcie przedstawia zakapturzoną postać ducha schodzącego ze schodów w Raynham Hall. Zostało ono wykonane przez kapitana H. Provanda w późnych godzinach popołudniowych 19 września 1936 roku, kiedy to fotografował zabytkową posiadłość. Dziś znane jest jako najsłynniejsze zdjęcie ducha. „Brązowa Dama z Raynham Hall” posiada też inne zasługi.

Zły charakter

Biografia tej kobiety jest powszechnie znana, zwłaszcza w Anglii. Nie była to jakaś samotna, pozbawiona krewnych mniszka, którą za jakieś grzechy zamurowano żywcem w murach klasztoru. Dorothy Townshend – przyszła zjawa nazywana „Brązową Damą”, była siostrą premiera sir Roberta Walpole’a. Wbrew jej woli krewni wydali ją za mąż za wicehrabiego Taunshend’a z Raynham realizując jakieś tam swoje polityczne, a być może i ekonomiczne cele. Ale według pozycji społecznej, rodzina Taushend znajdowała się o stopień niżej, niż Walpole, co też ją skrajnie drażniło.

Krótko mówiąc, charakter tej damy był nadzwyczaj wredny i kłótliwy. Zwłaszcza w odniesieniu do swoich krewnych oraz do członków rodziny męża. Zmarła w 1726 roku na gruźlicę.

Najwidoczniej z powodu swego złośliwego usposobienia nawet po śmierci nie opuściła Raynham Hall w Norfolk, z rzadka nawiedzając również rodowy pałac Walpole i z przyjemnością strasząc jego mieszkańców. Ale Raynham Hall przyciągał ją bardziej, być może z powodu jej własnego przepięknego portretu, wiszącego w jej dawnej sypialni – Anglicy szanują przodków niezależnie od ich charakteru.

Polowanie na zjawę

W oświeconym XIX wieku stosunek do duchów przestał być śmiertelnie poważnym i pewnego razu, w 1855 roku, troje młodych ludzi zobaczywszy na schodach „Brązową Damę”, urządziło na nią polowanie, zaganiając ją w ślepy zaułek. Ale dama tylko pomachała im z uśmiechem na pożegnanie i zniknęła w ścianie. Kiedy następnego dnia rankiem opisali swoje nocne spotkanie, jeden z domowników przypomniał sobie, że widział zjawę jeszcze w 1844 roku i miała na sobie to samo ubranie, co na portrecie – brązową suknię z obszytego złotem jedwabiu.

Ktoś z rodziny Townshend’ów zaprosił w gości swojego przyjaciela Fredericka Marrietta, przyszłego pisarza, a wówczas kapitana, który zainteresował się dokuczliwą zjawą „złośliwej baby”. Kapitan długo wpatrywał się w jej portret. Po kilku dniach, w towarzystwie innego gościa, spotkał kobietę w takiej właśnie sukni i z latarnią w ręce. Zmieszany wszedł do jednego z pustych pokoi, a jego towarzysz za nim. Zjawa doszła do pokoju i zwróciła twarz w ich stronę, uporczywie się w nich wpatrując. Kapitan nie wytrzymał nerwowo i strzelił z pistoletu. Dama tylko uśmiechnęła się złowieszczo i poszła dalej.

Trzeba przyznać, że kapitan postąpił lekkomyślnie, jako że znane są przypadki, kiedy duchy odpowiadały na agresję atakiem. Był taki przypadek z mniej sławnym duchem w domu księdza w Borley, na wschód od Londynu. W styczniu 1932 roku legalny gospodarz domu nie wytrzymał wybryków gościa z zaświatów i wezwał na pomoc badacza zjawisk paranormalnych James’a Lastrange. Początkowo niepokorny duch zaczął miotać w gościa butelki z winem, a w nocy zjawił się w jego sypialni. Jako prawdziwy dżentelmen, Lastrange wstał z pościeli i zwrócił się do niego” „Sir, w czym mogę Panu pomóc?”. Zaskoczony takim potraktowaniem duch zniknął i nawiedził innego gościa. Ten sądząc, że koledzy robią mu kawał, uderzył przybysza lewym prostym. Ręka przeszła bez oporu na wylot, zaś tamten odpowiedział uderzeniem w oko. Rano, gospodyni uspokajając gościa opowiedziała, że pewnego dnia idąc pustym korytarzem dostała od ducha niezłego klapsa – najwidoczniej wpadła przypadkiem na niego.

Zdarzyło się, że „Dama w brązie” nastraszyła także osobę krwi królewskiej – księcia i przyszłego króla Jerzego V, kiedy ten zatrzymał się w zamku Walpole (duch pracował w obu swoich domach).

Przepowiednie „Brązowej Damy”

Pewnego razu „Brązowa Lady” namówiła córkę gospodarza domu, aby ta nie jechała na polowanie – inaczej zginie. I malowniczo opisała szczegóły: będzie miała rozbitą głowę, złamaną szyję i prawą rękę. Po takiej prognozie dziewczyna kategorycznie odmówiła udziału w imprezie, ale jej koniem wyruszył na polowanie jeden z gości. Na drodze do lasu wierzchowiec nie zdołał pokonać ogrodzenia, jeździec wyleciał z siodła i upadł na ziemię. Lekarz, który pospieszył z pomocą, stwierdził śmierć na skutek urazów, które przepowiedziała dziewczynie „Brązowa Dama”.

Nieco później wywróżyła śmierć jednemu z krewnych, jeśli ten wyruszy na Wojnę Krymską. Młody człowiek, który ledwie ukończył studia, postanowił zdobyć wojenną sławę w zamorskiej bitwie. Rodzice z trudem namówili go, aby przynajmniej jeszcze zapisał się na kursy nawigacyjne. Statek, którym miał początkowo płynąć na wojnę, zatonął podczas sztormu na Morzu Czarnym.

W latach 20 ubiegłego wieku „Dama w brązie” ukazała się mieszkańcom domu i uprzedziła ich, aby w żadnym wypadku nie jechali na zaplanowaną przejażdżkę swoim samochodem – pewni ludzie uszkodzili w nim hamulce. Wyjazd odwołano, a wezwany mechanik potwierdził, że układ hamulcowy jest niesprawny.

zamek Raynham Hall.Jednak światową sławę duch „Brązowej Damy” zdobył 13 września 1936 roku. Tego dnia w rezydencji pracowali dwaj fotografowie, kapitan Hubert C. Provand i Indre Shire, którzy robili zdjęcia wnętrz Raynham Hall dla czasopisma „Countrylife”. Ustawiwszy kamerę, Provand zaczął ustawiać ostrość, aby sfotografować piękne dębowe schody. W tym momencie jego pomocnik zauważył, jak po schodach powoli porusza się zjawa w brązowej sukni. Bez wątpienia „Brązowa Dama” postanowiła wziąć udział w pierwszej w jej życiu sesji fotograficznej. „Sir, niech pan robi jej zdjęcie!” – krzyknął pomocnik i podpalił ładunek magnezji (proszek błyskowy, mieszanina sproszkowanego magnezu z utleniaczem, używany dawniej jako „lampa błyskowa”). Kiedy po błysku odzyskali normalny wzrok, duch zniknął, ale na wywołanym później negatywie wyraźnie widać sylwetkę „Brązowej Damy”.

Życie pozagrobowe lady Dorothy

zdjecie Raynham Hall.Zwrócimy teraz uwagę na, wydawałoby się, drugorzędne detale. Fakt, że duch pojawia się przez ponad dwa stulecia w swoich domach (rodzinnym i męża), nie jest jeszcze najbardziej interesujący. Otóż w przypadku „Brązowej Damy” mamy do czynienia z „realnym” duchem, a nie „projekcją”, jak to było na przykład z Anną Boleyn (drugą żoną króla Henryka VIII Tudora), biegającą wiecznie po tym samym korytarzu z odciętą głową pod pachą.

Sądząc po relacjach wszystkich świadków, duch lady Dorothy widzi żywych ludzi i odpowiednio na nich reaguje. Nawet posługuje się swoją lampą w ciemnym korytarzu. Na szczególną uwagę zasługuje moment, kiedy duch zaczął wchodzić z ludźmi w kontakt – najpewniej telepatyczny.

Jak przystało na ducha, dokładnie przepowiada przyszłe zdarzenia, pozwalając uniknąć indywidualnej tragedii, chociaż samo tragiczne zdarzenie mimo wszystko zachodzi.

Na koniec jeszcze istotne spostrzeżenie: w ciągu ostatnich dwóch stuleci duch „Brązowej Damy” zmienił swój charakter na lepszy. Wychodzi na to, że lady Dorothy w swoim pozaziemskim życiu uczy się i przyswaja sobie nowe informacje. Na przykład, co mogła wiedzieć kobieta z czasów króla Jerzego I o samochodowych hamulcach? Mamy więc do czynienia z osobowością wprawdzie duchową, ale istniejącą w swoim świecie, według własnych zasad, a nie z „ulotnym astralnym obłokiem”. (S)

Rating: 5.0/5. From 4 votes. Show votes.
Please wait...
Może zainteresuje cię również: