Pod wodą wszystko wygląda, jak w bajce. Kolorowe ryby i dziwne stworzenia, rafy, wraki, zapomniane skarby…
Jeden z takich skarbów w 1985 roku odnalazł przewodnik wycieczek, Kihachiro Aratake. Nie były to co prawda złote monety, ani skrzynie pełne klejnotów, o jakich zazwyczaj słyszymy w opowieściach, ale znalezisko okazało się wcale nie mniej zaskakujące, a dla wielu ludzi może nawet piękniejsze, niż zagubione bogactwa.

Vincent Lou

Yonaguni, to podwodne struktury znajdujące się obecnie w błękitnych wodach Morza Wschodniochińskiego na głębokości ok. 30 metrów, niedaleko Wyspy Yonaguni, leżącej na południowy zachód od Okinawy. Nie budzi wątpliwości fakt, że nie są to formy naturalne. Badacz Frank Joseph uważa wręcz, że są to pozostałości po dawnej cywilizacji. Być może tej samej, która zamieszkiwała kiedyś Pachacamac – miasto w Peru, znane dzięki wyroczni podobnej do tej z Delf. Problem w tym, że starożytny lud musiałby przebyć cały Ocean Spokojny, żeby dostać się z Ameryki Południowej do Japonii.

Zatopione ruiny

Po przyjrzeniu się planom struktur, możemy dostrzec wyraźnie zarysowane kształty schodów, tarasów, oraz czegoś, co można uznać za główną drogę z bramą, lub krótkim tunelem.
Archeolodzy doszukali się również dołków posłupowych (bardzo częsty wskaźnik stanowisk archeologicznych. Dołki tego typu raczej nie występują w przyrodzie naturalnie, a widać je nawet na zdjęciach lotniczych, jeżeli znajdują się na odpowiednim terenie, więc są łatwe do znalezienia), oraz miejsca umownie nazwanego świątynią, lub miejscem świętym. To ostatnie niekoniecznie musiało być budowlą. Chodzi raczej o miejsce przystosowane do przeprowadzania obrzędów. Zazwyczaj jest to ołtarz położony na wzniesieniu tak, żeby był widoczny dla wszystkich wiernych.
W ruinach znajdują się również rzeźby – jedna z nich przypomina Sfinksa – oraz kamienne filary, wysokie na 2,5 metra. Część ruin, swoim kształtem przypomina zrujnowany zamek. Bardzo podobne budowano w XIII wieku dla dynastii Ryukyu. W okolicy jest też forma, która kiedyś prawdopodobnie była sztucznym źródłem.

Yonaguni-8

Niektórzy twierdzą, że Yonaguni, to forma naturalna. Ruiny wydają się być zbudowane z jednej skały, co według nich oznacza, że nie mogły być dziełem człowieka. Czy na pewno? Oczywiście, możliwe, że budulcem była niewielka góra, lub inne wzniesienie, ale nie ma powodu, dla którego nie miałoby ono zostać przystosowane do zamieszkania. Na świecie jest kilka skalnych miast – np. Petra w Jordanii. Została ona w większości wykuta w piaskowcu, co ułatwiły naturalne formy tamtejszych skał powstałe w procesie wietrzenia. Lita skała jest mocna, więc sztuczne jamy nie potrzebują tak wielu umocnień, jak zwykłe budynki, a konstrukcje są bardzo trwałe.
Również Yonaguni mogłoby w ten sposób przetrwać tysiące lat. Pytanie tylko, czy twórcy struktur dysponowali narzędziami, dzięki którym mogliby wykonać tak niesamowite formy…

Obce rasy

Lud, który prawdopodobnie jest odpowiedzialny za wybudowanie Yonaguni pozostawił na terenie ruin niezwykle ciekawe zabytki. Pomijając ceramikę, która (w różnorodnych formach) występuje na prawie każdym stanowisku archeologicznym, były tu również figurki. Kojarzą się one z istotami w kombinezonach i hełmach. Czasem mają na plecach pakunek – jakby aparat tlenowy.

Oczywiście jest to tylko interpretacja, ponieważ figurki nie sa idealnych odzwierciedleniem obiektów, ale sam fakt posiadania przez nie czegoś na kształt hełmu, dość mocno zastanawia. W czasach, na które datuje się ruiny (ok.16 000 r. p.n.e.), lub nawet później, na ziemiach Yonaguni mogli żyć Jomoni – plemię zbieraczy i myśliwych. Pomimo drobnej rozbieżności czasowej, to im przypisuje się budowę struktur. Jest to możliwe ze względu na dość niedokładne datowanie – dotyczy ono przecież bardzo odległych czasów.

Jak by nie było, ludzie tego okresu zakładali małe osady złożone z kilkunastu domów. Nie tylko nie są to monumentalne formy, ale również narzędzia, których używano, nie wydają się umożliwiać kucia w skale wielkich form.
Odnalezione figurki przedstawiające „nurków” w żaden sposób nie tłumaczą pojawienia się na tym obszarze kamiennych budowli, ale mogą sugerować, że mieszkańcy wiedzieli o czymś, o czym inne ludy tamtych czasów nie miały pojęcia. Być może utrzymywały kontakty z kimś, kto miał o wiele większe pojęcie o technologii?

Na świecie nie brakuje obiektów, które wyprzedzają swoje czasy o dobre kilkaset, a może nawet kilka tysięcy lat. Wschodnia Azja, to jedna z trzech kolebek ludzkości. Jest obszarem świetnie rozwiniętym, pomimo wielkiego szacunku do tradycji i przeszłości. Jej mieszkańcy mają również bardzo ciekawe wierzenia. Może mity nie są tylko próbą wyjaśnienia działania świata, ale mają w sobie coś więcej?

Ciekawostką jest również podobieństwo niektórych zatopionych posągów z monumentami jakie występują w Ameryce Południowej. Chodzi  o wielkie głowy Olmeków z Meksyku
Głowy-Yonaguni-Olmek

Nirai Kanai

W wierzeniach obszaru Ryukyu (środkowa Japonia) występuje Nirai Kanai – mityczne miejsce, będące kolebką życia na Ziemi. Nie wiadomo o nim wiele, ale być może wcale nie było miejscem, gdzie życie się narodziło…

Według wielu teorii, ludzie przybyli na Ziemię z zupełnie innego rejonu wszechświata, chociaż niekoniecznie w obecnej formie. Jeżeli faktycznie tak było (nie potrafimy tego póki co zaprzeczyć, ani potwierdzić), coś musiało przetransportować nas na miejsce. Wiele wierzeń właśnie tak widzi pojawienie się naszego gatunku: zaawansowana rasa z „nieba” pozostawia człowieka na Ziemi i przygląda się jego rozwojowi. Często legendy mówią o tym, że początkowo ludzie i stwórcy mieszkali razem, jednak później oddalili się od siebie.
A jeżeli ruiny Yamaguni są pozostałością po tego typu relacjach? Opuszczone przez konstruktorów, a później być może wykorzystywane przez nasz gatunek?

Rating: 4.0/5. From 2 votes. Show votes.
Please wait...
Może zainteresuje cię również: