Tak się już przyjęło, że za ojczyznę współczesnej ufologii uważa się Stany Zjednoczone. W publikacjach wspomina się zwykle incydent w Roswell w 1947 roku, Project Blue book, Project Sign, Grudge i inne.

Wydawać by się mogło, że nie ma bardziej niedorzecznego pomysłu, niż szukanie wspomnień o UFO z 1914 roku gdzieś w Kustanajskim Kraju albo w głuchych zakątkach syberyjskiej tajgi. A jednak dokładne badanie archiwalnych dokumentów może doprowadzić do zadziwiających wyników: o UFO nie tylko wiedziano w Imperium Rosyjskim, ale też systematycznie je śledzono. Na dodatek, nie tylko w Petersburgu i Moskwie, ale i na zapadłej prowincji, gdzie – jak mówił Gogol – „choćbyś siedem lat galopem jechał – nigdzie nie dojedziesz”.

Carska Rosja – pionier w dziedzinie obserwacji UFO

Cesarska RosjaOkazuje się, że prekursorem w dziedzinie obserwacji nierozpoznanych obiektów latających nie są w ogóle Stany Zjednoczone, tylko Imperium Rosyjskie. W odtajnionych archiwach rosyjskich znajduje się wiele dokumentów z okresu 1914-1916, kiedy to zarejestrowano bezcenne relacje o pojawieniu się UFO nad terytorium Rosji. Nawiasem mówiąc, termin „UFO” wprowadził w 1952 r. kapitan Edward Ruppelt, kierownik projektu „Blue book”. W starych papierach ten fenomen jest opisany wiarygodnie i rzetelnie, bez żadnych upiększeń i wymysłów. Jeśli chodzi o Amerykę, to tam podobne badania rozpoczęto 33 lata później, niż u naszych wschodnich sąsiadów.

Oznakowane stemplem „Tajne” dokumenty pochodzą z archiwów dowództwa żandarmerii, wojska, kozackich formacji i ówczesnego MSW, i dotyczą przelotów świecących obiektów różnych form i rozmiarów. Dyski, kule i inne bryły geometryczne obserwowano nad wieloma rejonami tego ogromnego kraju, w tym nad zakładami zbrojeniowymi i magazynami strategicznymi. Nieznane aparaty przyjmowane były przez wojskowych, jako zagrożenie bezpieczeństwa i próby szpiegostwa ze strony wrogich sił i budziły niepokój wśród rządzących krajem. Oto telegram ministra Mawrina do Orenburga, z datą 21 lipca 1914 r.:

„Proszę podjąć odpowiednie środki wykrywania aeroplanów. W razie potrzeby, wydać wojskom rozkaz strzelania do aparatów latających. Proszę przekazać to również strażnikom. Pilotów po wylądowaniu aresztować. Rozporządzenie niniejsze ogłosić ludności.”

W początkach sierpnia 1914 roku MSZ Rosji skierowało do wszystkich gubernatorów następujący okólnik:

„Według posiadanych informacji, w niektórych miejscach imperium pojawiły się powietrzne aparaty przelatujące głównie poza miejscami zasiedlonymi nad magazynami wojskowych zapasów. Pojawienie się takich aparatów obserwowano w guberni Kazańskiej, Permskiej i Władimirskiej. Są podstawy do podejrzeń, że w granicach imperium istnieją tajne nieprzyjacielskie lądowiska aparatów powietrznych, warsztaty remontowe i magazyny paliw. Proszę podjąć najbardziej energiczne środki śledcze. O wszystkim, co może mieć znaczenie dla sprawy, niezwłocznie informować departament policji i dowództwo wojskowe”.

Tryby machiny państwowej zaczęły się kręcić. Poszły meldunki. Rozpoczęły się systematyczne obserwacje UFO na obszarze imperium. Okazało się, że było ich bardzo wiele. Były wiarygodne, to jest zgodne nawet w detalach w relacjach różnych świadków. Wyglądało na to, że praktycznie całe terytorium państwa było pod wpływem nalotów jakichś nieznanych obiektów.

Informacje były systematyzowane na górze i ta praca zadziwia dzisiaj swoją rzeczowością, obiektywizmem i trzeźwymi ocenami, kiedy opierano się wyłącznie twardych na faktach, wykluczając fantazje.

Stopniowo wersja o wrogich aeroplanach zaczęła upadać. Pierwsze samoloty pojawiły się w głuchych prowincjach Rosji nie wcześniej niż w 1919 r., zaś Niemcy-koloniści również nie mogli dysponować żadnymi aparatami latającymi, jako że nieustannie ich obserwowano. Poza tym UFO wykazywały tajemnicze właściwości całkowicie niepasujące do aparatów latających tamtych czasów.

Z carskich archiwów

Oto przykład meldunku z dnia 9 lutego 1905 roku, z klauzulą „Tajne”, który otrzymał generał-gubernator Stiepnoj:

„Donoszę Waszej Ekscelencji, że wśród ludności powiatu Pietropawłowskiego krążą słuchy o pojawieniu się w pobliżu osiedla Michajłowskiego o nocnej porze jakichś tajemniczych świateł.

Na moje polecenie przeprowadzono dochodzenie i na podstawie zeznań miejscowych mieszkańców udało się ustalić, co następuje:

Chłop z wioski Michajłowskie, Siergiej Kiryłłow Dziki, przechodząc ulicą około godziny 9 wieczorem 30 grudnia ubiegłego roku, zauważył w kierunku niemieckich osiedli, położonych 8 wiorst od wioski, stożkowy ognisty słup żółto-czerwonego koloru, przepasany pośrodku czarnym pasem o szerokości 5 wierszków (wierszok – rosyjska jednostka długości, równa 0,4445 m.). Po jakimś czasie ogień ten zniknął i na jego miejscu pojawiły się trzy ogniste kule.

Ogień zaczął oddalać się do wioski Jawlienskie, a potem, podniósłszy się znacznie wyżej, zmienił kierunek w stronę niemieckich osiedli. Podczas rozmowy z Niemcami-kolonistami, przesiedlonymi z południowych guberni Rosji, odniesiono wrażenie o ich całkowitym braku udziału i zainteresowania wydarzeniami. Polecono miejscowej administracji i policji tajny nadzór nad niemieckimi osiedlami. W przypadku ujawnienia przeze mnie jakichkolwiek nowych danych, bezzwłocznie zamelduję o tym Waszej Ekscelencji”.

Bardzo podobne przypadki były rozpatrywane również innych meldunkach, raportach i doniesieniach.

Relacje świadków

Kosmiczne aparaty i rakiety wówczas jeszcze nie istniały; nie dawało się spisać wszystkich tajemniczych przypadków na konto nowej, tajnej techniki wojennej, planet na niebie, miraży albo meteorytów. Te unikatowe dokumenty o UFO po dziś dzień budzą zdumienie ufologów.

  • Naczelnik policji z guberni Semipałatyńskiej w swoim raporcie z 20 września 1914 roku pisał: „Aparaty to zwalniały, to przyspieszały ruch, a w locie poruszały się faliście – na przemian zwiększając wysokość nad ziemią i zmniejszając”.
  • Podpułkownik G. F. Puticew z powiatu Piszpiekskiego meldował tak: „Podchodząc do okna zwróciłem uwagę, że światło gwiazdy na północnym zachodzie jest jakieś niezwykłe, a przy tym porusza się to w dół, to w różne strony na boki”.

Wielkości chłopskiej chaty

Ogniste kule, cygara i dyski, z których wychodziło jasne światło, widziało wiele osób. Zmieniało się oświetlenie UFO, czasem dzieliły się one na części albo łączyły w jedną bryłę. Niektóre talerze porównywano rozmiarami do „chłopskiej chaty”. Nieraz miały one wydłużone kształty i elementy metalicznie świecące w słońcu.

Bywali świadkowie, którzy jakoby dobrze dostrzegali pilotów kierujących obiektami. UFO posiadały niezwykłe cechy, niepasujące do aparatów latających tamtych czasów: aeroplanów, sterowców i balonów. Wiarygodność obserwacji potwierdzają relacje różnych świadków.

Zasadzki żandarmów w miejscach przewidywanych lądowań „ogni” nie przyniosły rezultatów. Loty świetlnych obiektów trwały nadal, ale żadnych materialnych śladów nie znaleziono.

Nic się właściwie nie zmieniło…

W carskiej Rosji cała wiedza o UFO była nie tylko gromadzona, ale obiektywnie i rzeczowo systematyzowana. Jak wynika z dokumentów, opisy ognistych „wędrowców” dokonywane przez chłopów-analfabetów są w zasadzie zbieżne z relacjami współczesnych nam świadków. Tyle tylko, że ci ostatni, bardziej wykształceni i zorientowani, już nie porównują UFO z chatą, kadzią, czy powozem i operują nie sążniami i wierszkami, tylko metrami.

Ale latające ognie, podobnie jak niegdyś, wywołują u obserwatorów zdumienie i strach, a cel ich lotów pozostaje tajemnicą dla wszystkich. Jasne jest tylko jedno: jest to wielka zagadka nieznanego nam pochodzenia.

Rating: 3.7/5. From 3 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: , , , , , , ,