Transkomunikacja I Duchy W Tle.

transkomunikacjaLudzie od dawna próbują nawiązywać kontakty ze zmarłymi. Często też ponoszą konsekwencje w postaci opętań, lub braku możliwości odesłania duszy do jej świata, z powodu zbyt lekkomyślnego podejścia i traktowania seansów jak zwykłej rozrywki. Osoby uczestniczące w nich często padały ofiarą naciągaczy, fałszywych medium, nie mających zupełnie żadnych zdolności nadprzyrodzonych. Przez wiele lat, wywoływanie duchów było bardzo popularne, więc zawód z nim związany stał się bardzo opłacalny. Na korzyść oszustów działało to, że bycia medium nie da się nauczyć w szkole. Nie ma państwowych uczelni, które wprowadziłyby kierunki takie jak ten do swojej oferty, więc to, czy medium jest dobre, czy udaje, można określić tylko na podstawie jego działań i opinii innych klientów, a na te ostatnie można przecież łatwo wpłynąć, chociażby odpowiednią ilością gotówki.

Zwykłe medium może oszukiwać samych widzów np. działając na nich środkami halucynogennymi, lekką trucizną czy nawet silną sugestią.

A jednak są sposoby, żeby nasze ludzkie ograniczenia i łatwowierność nie były przeszkodą w odnalezieniu tego, czego szukamy. Sposoby te wiążą się też ze stosunkowo niewielkim ryzykiem.

Transkomunikacja – nowoczesny seans

Rolę medium przejęła elektronika. Kontakt z duchami odbywa się poprzez odczyty nagrań z odbiorników radiowych i telewizyjnych. W ciągu ostatnich lat pojawiały się coraz bardziej zaawansowane urządzenia, jednak wciąż nie dają one zbyt jasnego przekazu.

Żeby znaleźć jakikolwiek wiarygodny znak trzeba przeszukać gigantyczną ilość materiałów. Łowcy duchów nie wiedzą przecież w którym momencie zmarły próbuje się z nimi skontaktować, ani czy mu się to udało, dopóki nie sprawdzą całego nagrania – często na kilka sposobów (np. słuchając go od tyłu). Oczywiście im bardziej nagranie jest przetworzone, tym mniej wiarygodne się staje.

Kościół, a duchy

Chociaż chrześcijaństwo jest pełne dziwnych, niematerialnych istot, a Pismo Święte opisuje wiele historii o kontaktach z nimi – głównie z aniołami, oraz przypadki kuszenia przed diabła – kontakty z duchami są tu zabronione.

„Nie znajdzie się pośród ciebie nikt,[…]

kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów

i widma, zwracał się do umarłych.

Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy,

kto to czyni.”

(Pwt 18, 10-12)

Ciężko powiedzieć, czy jest to spowodowane tym, że uprawianie spirytyzmu jest grzechem, czy może mogłoby w jakiś sposób zaszkodzić wiarygodności Biblii.

Ciekawe natomiast jest to, że urządzenia nie wychwytują żadnych przekazów od aniołów, czy demonów. Nie znaczy to oczywiście, że nie istnieją, ale możliwe, że tylko ludzkie dusze posiadają pole elektromagnetyczne, które nasze urządzenia mogą „zobaczyć”.

Transkomunikacja w praktyce – na czym to właściwie polega?

Przede wszystkim należy wybrać odpowiednie miejsce. Zazwyczaj łowcy duchów udają się na cmentarze. Ciężko powiedzieć, czy dusze ludzi pojawiają się w takich miejscach – przecież śmierć następuje gdzie indziej – czy może to mózg (nawet po śmierci, jeszcze przez pewien czas emituje pewien rodzaj fal!) wpływa na urządzenia badawcze. Grunt, że poszukiwania często przynoszą efekty.

Łowcy duchów korzystają z różnego rodzaju sprzętu. Już Thomas Edison snuł plany skonstruowania odpowiedniego urządzenia, jednak na poważnie prace nad transkomunikacją zaczęto dopiero w latach 60. XX w., kiedy Friedrich Jürgenson (duński malarz, artysta i filozof) przypadkowo odnalazł na swoich taśmach z nagraniami śpiewu ptaków, obcy głos niewiadomego pochodzenia.

W dzisiejszych czasach korzysta się z najróżniejszych sprzętów. Nie muszą być bardzo dobre jakościowo. Większy problem, to znalezienie się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Nie ma przecież żadnej zasady, kiedy duch może się pojawić, a kiedy nie. Nasi przodkowie wierzyli, że granica między światem zmarłych i naszym jest najcieńsza o zmierzchu i o świcie – kiedy dzień i noc się „przenikają”.

Dzisiaj, zwłaszcza w miastach, korzysta się raczej z późnych godzin nocnych i jest w tym pewna logika – noc, to czas, kiedy głośne, niespokojne miasto cichnie. Dzięki temu nie tylko jakość nagrań jest lepsza, ale też łatwiej wychwycić to, co nie należy do szumów sprzętu, czy dźwięków naszego świata.

Mając już wybrane miejsce i dyktafon, czy kamerę należy zwyczajnie zacząć działać.

Ustawiamy sprzęt w sposób możliwie stabilny. Każdy ruch urządzenia powoduje szumy, więc należy go unikać na tyle, na ile to możliwe.

Dobrze jest też spróbować przywołać duszę osoby, która mogłaby chcieć się z nami skontaktować. W tym celu wystarczy słownie dać jej znać o swoich zamiarach, jednak nie ma żadnej gwarancji, że duch przyjdzie. Niestety – praca łowcy jest żmudna i nie należy spodziewać się, że już pierwsze „polowanie” przyniesie efekty. Czasem jest to kwestia kilku prób, innym razem – długich miesięcy. A to wszystko dla jednego nagrania, na którym może się pojawić pojedyncze zdanie wypowiedziane przez ducha, lub niewyraźne zakłócenie obrazu.

Wielu ludzi zniechęca się już po kilku podejściach. Są jednak tacy, który szukają duchów od lat i posiadają pokaźne kolekcje wszelkich rodzajów nagrań.

Właśnie te osoby twierdzą, że pomimo niesamowitych ilości czasu spędzonego na tworzeniu i filtrowaniu dokumentacji (często trzeba ją poddać obróbce, żeby cokolwiek znaleźć), każdy udany zapis jest dla nich najlepszym dowodem, że było warto. Każde takie nagranie, to przecież kolejny ważny dowód na to, że jest jakiś „inny świat”. Niewidoczny, ale bardzo bliski.

Historie łowców

-Art Michiejew, profesor Uniwersytetu Radiotechniki w Sankt Petersburgu – dzięki nagraniom, odkrył, że przyczyną katastrof 2 samolotów, do których doszło wcześniej w okolicach Rostowa i Tuły w 2008 roku, były akty terroryzmu. Profesor od lat prowadzi badania w dziedzinie transkomunikacji i korzysta ze sprzętu bardzo wysokiej jakości, ciężko tu więc o pomyłkę, czy błędy urządzeń.

-Ken Webster z Wielkiej Brytanii w latach 1984–1986 stworzył ok. 250 nagrań, pochodzących od osoby żyjącej w XVI wieku w Anglii. Na dowód swojego pochodzenia, osoba ta podała wiele faktów historycznych, dostępnych tylko w specjalistycznej literaturze, a jej język odpowiada temu, którym posługiwali się ludzie tych czasów. Webster odebrał też przez komputer przekaz pochodzący z przyszłości, z 2109 roku. Nadać miała go grupa eksperymentująca z czasem. Tutaj niestety nie sposób potwierdzić, lub zaprzeczyć prawdziwości przekazu.

Legendy

Transkomunikacja pojawia się też w miejskich i internetowych legendach.

Najbardziej znana jest ta, gdzie w burzową noc, pewien mężczyzna odbiera telefon od zmarłej żony. Kobieta woła o pomoc. Dusi się. Jest przerażona, jednak mąż na początku uznaje to za niesmaczny żart.

Kiedy mężczyzna w końcu pojawia się na cmentarzu, okazuje się, że w trakcie burzy jeden ze słupów telefonicznych zawalił się na grób. Wezwane do tego służby usuwają go, odsłaniając trumnę. Mężczyzna, wciąż zaniepokojony dziwnym telefonem, każe otworzyć wieko. Od środka jest ono podrapane i zakrwawione.

Oczywiście jest to tylko legenda, jednak w każdej jest podobno ziarno prawdy…

W przeszłości w grobach często montowano dzwonki (teraz używa się telefonów komórkowych), ponieważ zdarza się, że pochowana zostaje żywa osoba, będąca w stanie, który lekarze omyłkowo uznają za śmierć. Odnotowano wiele przypadków, gdzie po otwarciu trumny (czy to z powodu dochodzących z nich odgłosów, czy zwykłych przeczuć bliskich) okazywało się, że pochowana osoba budziła się i umierała powoli z braku powietrza – tym razem naprawdę.

 

Rating: 5.0/5. From 8 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: , , , ,