Najstarsza Relikwia Chrześcijańska

Stosunkowo niedawno w jaskini na północy Jordanii znaleziono najstarszą relikwię chrześcijaństwa – zadziwiającą bibliotekę. Siedemdziesiąt miedzianych i ołowianych arkuszy połączonych drutem i tworzących w ten sposób kilka ksiąg zawierających zapisy odnoszące się do początku pierwszego tysiąclecia naszej ery. Według opinii uczonych, kolekcja starych manuskryptów zdolna jest przewrócić całą biblijną historię.

Ołowiane kodeksy mogą się okazać ważniejszym znaleziskiem niż słynne zwoje znad Morza Martwego. Nawet Ewangelie nie są tu absolutnie wiarygodne, jako że były spisane wiele lat po ukrzyżowaniu Jezusa przez ludzi, którzy nie znali go osobiście (Ewangelia św. Marka – w latach 68-73, a św. Jana – 90-110). Opowieści były przekazywane z ust do ust, a prawda mogła zostać po drodze w sposób istotny zniekształcona.

Spór stulecia

Kolekcja starodawnych manuskryptów może rzucić całkiem nowe światło na historię chrześcijaństwa, ale jest jeden problem: sąsiedzi – Jordania i Izrael – w żaden sposób nie mogą się podzielić ołowianą biblioteką. Skąd wziął się ten spór? Otóż w latach 2005-2007 na północy Jordanii zdarzyła się powódź – zjawisko skrajnie rzadkie w tym kraju. Woda odkryła dwie nisze wewnątrz jaskini; jedna z nich była oznaczona symbolem siedmioramiennego świecznika – menory.Tabliczka z Jordanii

Miejscowy pasterz-Beduin wyruszył w góry ze swoimi kozami. Znał każdy kamień w tej okolicy, dlatego od razu zwrócił uwagę na połyskujące przedmioty. Były to, jak się okazało, ołowiane księgi. Całych 70 sztuk! Jaskinia, w której się znajdowały, też była nieprzypadkowa – prawdopodobnie w niej właśnie kryli się pierwsi chrześcijanie jeszcze w latach 70 naszej ery, a może i wcześniej.

Szczęśliwy znalazca zaczął w tajemnicy przed władzami szukać kupca na tę niezwykłą kolekcję. Znalazł się w końcu chętny do zakupu – izraelski Beduin, o imieniu Hassan Saida. Obie strony dobiły targu i Saida przeszmuglował towar przez granicę. W międzyczasie o znalezisku zrobiło się głośno, powstał duży skandal. Władze Jordanii ogłosiły, że manuskrypty zostały wywiezione nielegalnie i zażądały ich zwrotu. Jednak nowy właściciel biblioteki nie śpieszył się do rozstania ze swoim nabytkiem. Stwierdził, że księgi są w posiadaniu jego rodziny od co najmniej stu lat i nie zamierza niczego zwracać. Nie wiadomo, jak zakończy się spór.

Pliki metalowych arkuszy

Olowiana Tabliczka - zbawiciel IzraelaJak wyglądają znalezione w Jordanii księgi? Jedne płytki ołowiane mają wielkość paszportu, inne – karty kredytowej. Połączone są ze sobą metalowymi pierścieniami. Niektóre księgi są zamknięte i na głucho zadrutowane, jakby ich autorzy nie chcieli, aby ktoś je przeczytał. Na arkuszach widnieją symbole i znaki w języku starohebrajskim, aramejskim i starogreckim. Znaki i litery nie zostały wygrawerowane, ale nałożone. Duża część tekstu jest zaszyfrowana.

Niektóre księgi udało się przekazać specjalistom z Uniwersytetu Oksfordzkiego, a inne – uczonym szwajcarskim. Praca nad księgami trwa, ale tego, co ustalono dotychczas wystarczy, aby mówić o sensacyjnym znalezisku.

Specjaliści od metali przeprowadzili badania ołowiu, który nawiasem mówiąc uległ znacznej korozji, i stwierdzili, że arkusze można z całą pewnością datować na I. wiek naszej ery. Część tekstu udało się rozszyfrować. Mowa w nim o Jezusie i jego ostatnich dniach. Niektórzy uczeni uważają, że płyty mogą stanowić wspomnianą w Biblii Księgę Objawienia, jednak ta hipoteza wymaga jeszcze udowodnienia.

Jednym z nielicznych, któremu udało się zobaczyć ów rarytas, jest David Elkington, brytyjski badacz w dziedzinie archeologii religijnej. Nie wyklucza on, że manuskrypty mogą stać się najważniejszym odkryciem w historii chrześcijaństwa. Z kolei Margaret Barker, specjalistka od historii Nowego Testamentu, wskazuje na to, że miejsce znalezienia biblioteki świadczy raczej o jej pochodzeniu wczesnochrześcijańskim, niż judejskim. Według Barker, dwie grupy chrześcijan zbiegły przed prześladowaniami w Jerozolimie i przeszły rzekę Jordan w pobliżu Jerycha, a potem udały się na wschód bardzo blisko miejsca, gdzie znaleziono księgi. Jeszcze jedna okoliczność wskazuje z dużym prawdopodobieństwem na wczesnochrześcijańskie pochodzenie, a mianowicie, że nie są to zwoje, ale kodeksy, czyli książki z kartkami.

Oryginał, czy podróbka?

Ksiega z JordaniiProfesor Philipp Davis z uniwersytetu w Sheffield, który zęby zjadł na badaniu Starego Testamentu, potwierdza: rysunki w rękopisach mówią o ich chrześcijańskim pochodzeniu. Na jednej z ilustracji widnieje plan starej Jerozolimy. Za murami miasta, na wzniesieniu (Golgota?) stoją krzyże. Mają one formę litery „T” – typowe rzymskie krzyże wykorzystywane za czasów Jezusa. Oddzielnie przedstawiono jakąś budowlę – możliwe, że miejsce, gdzie przeniesiono Jezusa po zdjęciu z krzyża i gdzie on po trzech dniach zmartwychwstał.

Zainteresowanie uczonych wywołał jeszcze jeden artefakt z napisem „zbawiciel Izraela” z trójwymiarowymi konturami ludzkiej twarzy. Uczeni bardzo ostrożnie wnioskują, że może to być sam Jezus, chociaż portret daleki jest od doskonałości. Możliwe, że jego autor znał Jezusa osobiście. Jeśli ta teoria się potwierdzi, świat otrzyma przekonywający dowód na istnienie Jezusa.

Sceptycznie nastawieni badacze mają wątpliwości, co do autentyczności biblioteki. Materiał, z którego są wykonane księgi, pochodzi niewątpliwie z okresu początków chrześcijaństwa. Natomiast niektóre symbole i teksty robią wrażenie częściowo skopiowanych, albo wziętych przypadkowo z żydowskich i greckich monet.

Mówić o sensacyjnym przewrocie w historii chrześcijaństwa jest na razie za wcześnie. Nie ulega wątpliwości, że ołowiana biblioteka z Jordanii wymaga dokładnych badań i analiz. A co naprawdę zawierają ołowiane karty, czas pokaże.

Źródło: 1
Rating: 3.7/5. From 3 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: , ,