1 odpowiedź  Dodaj komentarz

Polska to kraj gdzie stare tradycje i wierzenia żyją na równi z rozwojem i techniką.

Większość zabobonów pochodzi jeszcze z pogańskich czasów – tak jak przesąd o czarnym kocie.
W dawnych czasach uważano, że zwierzęta te były pomocnikami czarownic, lub nawet formą przybieraną przez diabła np. podczas sabatów – pojawiało się tam dwanaście kobiet, a trzynasty był właśnie diabeł (z kolei wersja chrześcijańska, to Judasz, który był trzynastym uczestnikiem Ostatniej Wieczerzy, więc jego numer przynosi nieszczęście). Dlatego też trzynastkę uważa się za pechową liczbę.Czarny kot

Kot jest zwierzęciem, które doskonale radzi sobie o każdej porze dnia i nocy. Poluje głównie po zapadnięciu zmroku – w czasie kiedy według wierzeń budzą się duchy. Również kocie oczy były kojarzone ze złymi mocami. Nawet teraz ich błysk w ciemności potrafi wywołać u niektórych ciarki na plecach…

Skoro już mowa o diable – podczas pogrzebów zwykł on siadać na grobowych deskach. Żeby go odstraszyć i ochronić duszę zmarłego, należało w nie stukać. Podobno stworzenie po tym prostym zabiegu uciekało i dusza mogła spokojnie udać się do nieba (o ile została do niego dopuszczona). W późniejszych czasach zaczęto „odpukiwać” w każde niemalowane drewno na wypadek, gdyby diabeł podsłuchiwał, o czym właśnie mówiliśmy i chciał zepsuć nasze plany, lub wprowadzić w życie złą wizję. Inna wersja tego przesądu mówi, że w drewno odpukiwano na wypadek, gdyby to nie diabeł, ale nieżyczliwi sąsiedzi podsłuchiwali przez ściany.

Niestety chęć do uprzykrzania życia tym, którzy „mają lepiej” jest uznawana za typowo polską. Zwykle patrzymy na tę wadę w humorystyczny sposób jak w dobrze znanym żarcie:

Polak, Rusek i Niemiec złapali złotą rybkę. Ta obiecała, że jeśli ją puszczą wolną, każdemu z nich spełni po jednym życzeniu.

  • Ja mam brzydką i starą żonę – mówi Rusek – Chciałbym mieć ładną i młodą.
  • Na mnie szef w pracy się uwziął – mówi Niemiec – Daj mi nową pracę z wyższą pensją.
  • A mój sąsiad – mówi do rybki Polak – ma stado krów. Spraw, żeby mu te wszystkie krowy pozdychały.

Oczywiście żarty bazują na stereotypach, więc nie należy brać ich dosłownie, ale faktem jest, że w dawnych czasach tak, jak i teraz, zazdrość była powodem wielu nieszczęść, a zabobonni ludzie starali się chronić za pomocą czarów. Często uznawali, że to nie nieżyczliwe osoby, ale złe moce są źródłem ich niepowodzeń.

Polska leżąca w centrum Europy była miejscem styku wielu kultur. Prowadziły przez nią szlaki handlowe z odległych rejonów, a zróżnicowanie terenu (góry, dostęp do morza, niziny, wyżyny), oraz mieszanka klimatów (nad morzem jest on w miarę stały, ale w górach raczej zmienny) doprowadziły do tego, że staliśmy się bardzo podatni na przyjmowanie obcych wpływów. Najbardziej znane są te z XVII wieku, kiedy nasza szlachta zakochała się w kulturze wschodniej, a później we francuskiej. Kiedyś zresztą byliśmy bardzo bogatym państwem, więc stać nas było na przyjmowanie wszelkich nowości.

W dawnych czasach (średniowiecze i wcześniejsze) oczywiście nie wszystko było łatwo dostępne. Owszem, towary z dalekich krajów docierały do nas, ale były przeznaczone dla najbogatszych kast. W przesądach często spotykamy sól, lustra, lub inne przedmioty, które kiedyś należały do tych trudniej dostępnych. Rozsypanie soli, czy stłuczenie lustra, wiązało się ze sporą stratą – nic dziwnego, że teraz jest uważane za zwiastun nieszczęścia.

W domach na szczęście wpływało to, jak mieszkańcy traktowali siebie nawzajem, czy kultywowali wspomnienia o zmarłych członkach rodzin i czy szanowali swój majątek, ale też to, czy budynek jest dobrze chroniony przed niebezpieczeństwami z zewnątrz. Dom stanowił zamkniętą przestrzeń. Jeżeli wszystko odbywało się zgodnie z zasadami, zło nie miało prawa się tam dostać.

Tutaj źródło mają następne przesądy – przede wszystkim, skoro dom i świat zewnętrzny mają pozostać oddzielone, nie należało witać się przez próg. Domownik, zapraszając kogoś do wewnątrz, pozwalał mu na czas wizyty stać się częścią domu. Gdyby jednak witał go przez próg – gość był jeszcze w zasięgu złych energii z zewnątrz. Znaczy to tyle, że dobra magia pomieszczenia była zagrożona, ponieważ złe moce mogły dostać się do środka bez większych problemów.zabobony

Podobnie zresztą – mieszkaniec wychodzący z domu i zawracający z drogi mógłby przynieść pecha. Kiedyś wierzono, że wykonując pewne czynności, rozpoczynamy niewidoczny krąg. Nie chodziło o sam kształt, ale fakt, że to, co zaczęte, wróci do punktu wyjścia. I tak: od momentu narodzin rośniemy, potem żyjemy jakiś czas, jako dorośli ludzie i umieramy, zostawiając po sobie potomków. Kiedy coś się zaczęło, trzeba było to skończyć, żeby krąg mógł się domknąć. Wychodząc z domu w jakimś celu, ale zawracając, zrywaliśmy ciągłość zdarzeń. Dlatego też, zaraz po powrocie należało usiąść na chwilę, dając kręgowi znak, że wróciliśmy, ponieważ na zewnątrz zrobiliśmy już to, co zamierzaliśmy. Krąg się zamykał i można było wrócić do swoich zajęć.

Większość naszych zabobonów pochodzi z czasów pogańskich, kiedy wierzono w magię i siły natury. Chrześcijaństwo zaczęło te wierzenia wypierać. Zakładało, że szczęście i nieszczęście zależą od woli Boga, więc jeżeli dzieje nam się coś złego, nie należy starać się odpierać uroku (chyba że było za niego odpowiedzialna „czarownica”, lub demon – wtedy z pomocą przychodził ksiądz), ale zaakceptować wolę bożą i wykazać się silną wiarą w sprawiedliwość Jego działań – tak jak bohaterowie przypowieści z Pisma Świętego.

Chrześcijaństwo ma jednak pewne cechy wiązane z przesądami. Występują tu tzw. liczby magiczne – czasem istnieją, jako symbole, gdzie np. 666 jest znakiem diabła, a czasem w samych praktykach – przy modlitwach różańcowych, gdzie mamy podaną konkretną liczbę modlitw, które należy odmówić w trakcie obrzędów.

W chrześcijaństwie szóstka jest symbolem niedoskonałości, braku pełni, a siódemka jej odwrotnością. Czy nie przypomina to filozofii kręgów? To, co zaczęte i zakończone jest dobre i naturalne, a niedopełnione czynności wiążą się z pechem, ponieważ przyciągają złe moce...

Nie należy zapominać, że chrześcijaństwo pojawiało się powoli. Tradycje i wierzenia przenikały do niego już nawet w formie niezwiązanej z religią, a właśnie w ramach zabobonów. Tradycje pogańskie istnieją nawet w obrzędach, które przez większość osób są mylone z czysto katolickimi. Kościół nie mógł wywrócić życia swoich nowych wiernych o 180 stopni, ponieważ powodowałoby to wiele buntów. Na szczęście znaleziono inny sposób – drobne zmiany w znanych poganom obrzędach i przystosowanie ich do wierzeń katolickich. W ten sposób tak samo część zwyczajów, jak i przesądów zwyczajnie pozostała z nami i jako że była oficjalnie uznawana, mogła utrzymać się do czasów współczesnych.

Rating: 5.0/5. From 4 votes. Show votes.
Please wait...
Może zainteresuje cię również: