2 komentarze  Dodaj komentarz

Rosyjscy badacze podejmują nowe próby wyjaśnienia jednej z najbardziej zagadkowych tragedii XX wieku. Krótkie przypomnienie:

Tragedia na Przełęczy Diatłowa

przelecz diatlowaZimą 1959 r. w górach Północnego Uralu zginęło dziesięcioro turystów, w trakcie wycieczki pod kierownictwem Igora Diatłowa. Po miesiącu ratownicy odkryli ich rozcięty namiot, a w promieniu półtora kilometra od niego – pięć zamarzniętych ciał. Zwłoki pozostałych odnaleziono dopiero w maju. Prawie wszyscy z nich byli bez butów i na pół ubrani. Niektórzy mieli śmiertelne urazy ciała. Do tej pory nie wyjaśniono, dlaczego ci młodzi ludzi wybiegli na tęgi mróz na swoją zgubę.

Pojawiły się dziesiątki hipotez na temat tragedii – od „człowieka śniegu” aż do upadku rakiety kosmicznej. W odróżnieniu od innych, badacz Władimir Aleksjejewicz Borzenkow uważa, że grupę turystów Diatłowa zgubiły infradźwięki. Swoją wersję przedstawił on w radiu „Komsomolska Prawda”. Oto co powiedział:

Rytmy wywołują rozstrojenie psychiki

O tragedii dowiedziałem się w 1978 roku. Jako zastępca przewodniczącego federacji turystyki zbierałem materiały na temat wszystkich nieszczęśliwych wypadków, które zdarzyły się z udziałem grup studenckich. W Centralnej Radzie Turystyki zamówiłem dane archiwalne i właśnie wtedy natrafiłem na sprawę z 1959 r. Ale ponieważ okoliczności zdarzenia były niejasne, przypadek poszedł w zapomnienie. Po raz drugi zetknąłem się z nim, kiedy w 1984 r. pracowałem w Moskiewskim Instytucie Lotniczym. Mieliśmy seminarium na temat awiakosmicznej ergonomiki. Tam też zadałem pytanie prowadzącemu specjaliście z tej dziedziny profesorowi Szlainowi. Opowiedziałem o zagadkowej ucieczce grupy Diatłowa z namiotu. On odpowiedział: Najpewniej były to infradźwięki.

Zakres częstotliwości, które słyszą ludzie, mieści się w przedziale od 16-20 Hz do 8-16 kHz. To, co znajduje się powyżej tego zakresu jest ultradźwiękiem, a co poniżej – infradźwiękiem. Fizjologowie odkryli, że ludzki mózg posiada swoje biorytmy i niektóre z nich mogą zostać aktywowane infradźwiękiem, wywołując rozstrojenie psychiki. To znaczy, człowiek niczego nie słyszy, ale na jego mózg wpływają infradźwięki wywołując, na przykład, uczucie strachu.

Infradźwięki na przełęczy Diatłowa

infradzwiekiBardzo możliwe, że właśnie z tego powodu ci młodzi ludzie uznali, że miejsce jest dla nich bardzo niebezpieczne, rozcięli namiot i wybiegli w popłochu. A potem przyroda zrobiła swoje… Uważa się, niewiadomo dlaczego, że działali oni w jednej grupie, co może nie być prawdą. Pierwsi z nich, którzy opuścili namiot, mogli nie widzieć i nie słyszeć pozostałych. Nawet przy wietrze 10-15 m/s słyszalność ginie na dziesięciu metrach, a widzialność, w nocnej porze, jest prawie żadna. Dlatego jeśli nawet znaleziono ślady w jednym miejscu, nie znaczy to, że ludzie szli jednocześnie. Sądząc po tym, gdzie i kogo znaleziono widać, że grupa działała oddzielnie: cztery osoby w wąwozie, dwie koło ogniska i troje pojedynczo na zboczu.

Panika w namiocie

  • Skąd w górach wzięły się infradźwięki?

Wywołał je wiatr, opływając wklęsłą rzeźbę terenu. Nie wszyscy turyści opuścili namiot jednocześnie. Niektórzy, pojedynczo, wyszli przez rozcięcie, ale ktoś mógł też ewakuować się przez wyjście. A ktoś przebywać w tym czasie na dworze, sądząc po kompletnym ubraniu. Na pewno dwie osoby były dobrze ubrane (Semen i Nikołaj) i one mogły znajdować się na zewnątrz, a wszyscy pozostali – w namiocie.

  • Czy infradźwięki podziałały jednocześnie na wszystkich?

Można dopatrywać się tutaj efektu tłumu; ktoś spanikował, jego stan udzielił się innym. To tak, jakby na tonącym statku trafić do kajuty, z której nie ma wyjścia. Ludzie starają się wtedy zrobić różne rzeczy, czasem zupełnie wbrew logice. Taki stan nie pozwala im trzeźwo ocenić sytuacji, w jakiej się znaleźli.

  • Skąd wzięły się uszkodzenia ciała turystów?

Wszystkie urazy należy rozpatrywać oddzielnie. Ranę głowy Tibo można łatwo wyjaśnić. Sposób uszkodzenia jego czaszki wskazuje na wąski, twardy przedmiot. Nikołaj mógł więc uderzyć głową o kamień. Słobodin natomiast znajdował się na skraju wąwozu. Jest tam ostry uskok, gdzie zimą tworzy się zaspa głębokości 2,5 metra. Jeśli szedł tam po ciemku, mógł się obsunąć, uderzyć głową o kamienie i stracić przytomność.

Podobne przypadki śmierci ludzi na skutek działania infradźwięków

W czasach radzieckich, w połowie XX wieku, znaleziono w Jakucji rozcięty namiot geologów, a w odległości około dwóch kilometrów od niego ciała ludzi bez śladów przemocy. Inny przypadek zanotowano w USA. Na pierwszym piętrze budynku mieszkalnego urządzono restaurację. Rurę wentylacyjną wyprowadzono do góry, przez całą wysokość budynku. Powstała fala, generująca infradźwięki i z 14 piętra zaczęli wyskakiwać ludzie.

Przebieg zjawiska według Władimira Borzenkowateza smierci grupy diatlowa

Dla powstania infradźwięku w terenie potrzebne są duże przestrzenie. Podobna częstotliwość mogła powstać w odległości 600-800 m od miejsca, gdzie stał namiot. Turyści znajdowali się na północno-wschodniej odnodze góry Chołat-Czachl. Dalej szło niewielkie wzniesienie, a za nim duży kocioł tzw. trzeciego dopływu rzeki Łozwy. Parametry tego kotła w pełni odpowiadają warunkom koniecznym dla powstania częstotliwości infradźwiękowej. Na skutek zawirowania prądu powietrza, przy odbiciu od samej góry, tworzy się fala stojąca, jak w rurze organowej.

Wygląda nato, że nieszczęśni turyści Igora Diatłowa znaleźli się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie.

Rating: 4.3/5. From 6 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: , , ,