Zdarza się, że w powietrzu powstają drobne wyładowania elektryczne. Każdy z nas widział oczywiście pioruny, ale istnieje też inne ciekawe zjawisko.
Ognie świętego Elma (czasem nazywane też od imion św. Bartłomieja, lub Kastora i Polluksa) powstają najczęściej na krawędziach umieszczonych wysoko przedmiotów. Czasem towarzyszą im dźwięki, jak ciche syczenie, lub głośne świsty.

Czym właściwie są Ognie świętego Elma?

To zjawisko akustyczno – optyczne. Widoczna jest jasna poświata, połączona z błyskami. Chociaż same w sobie nie są niebezpieczne, ognie ostrzegają przed nadchodzącą burzą, oraz możliwością uderzenia pioruna w miejscu swojego występowania. Najlepiej wtedy nie czekać, tylko jak najszybciej znaleźć schronienie.
Ognie świętego Elma najłatwiej obserwować jest na morzu, podczas żeglugi, czyli tam, gdzie w promieniu wielu kilometrów jest tylko jeden, lub kilka punktów, na których wyładowania mogą się skupić. Żeglarze znają je dobrze, a w dawniejszych czasach, uważali nawet za dobry znak.Ognie świętego Elma

Św. Elmo (Erazm z Formii)

sw ElmoUrodził się ok. 240 roku, a zmarł 10 czerwca 303 w Formii.
Informacje na jego temat, to głównie legendy – mówi się nawet, że są to historie kilku osób, zebrane pod jednym imieniem.
Elmo był za życia biskupem swojego rodzinnego miasta – Antiochii. Podczas prześladowań, ukrywał się w górach Libanu, ale został odnaleziony i był poddawany strasznym torturom. Z więzienia uwolnić go miał archanioł Michał.
Erazm stał się znany dzięki swojej odwadze, lub zaufaniu wobec Boga. Legenda mówi, że podczas kazania, które wygłaszał, obok biskupa uderzył piorun. Ten jednak, nie zważając na niebezpieczeństwo, kontynuował, czym zyskał sobie szacunek słuchaczy. Wierni potrzebowali silnego przywódcy, a Elmo swoim zachowaniem prawdopodobnie przekonał ich, jak wielką moc posiada Bóg. Był przecież jego przedstawicielem.
Biskup stał się patronem żeglarzy, ale kiedy ogłoszono go się świętym, proszono również o opiekę nad osobami zagrożonymi zarazą, oraz wszelkimi bólami okolic brzucha – ma to związek z fakem, że Elma torturowano przez wyrywanie wnętrzności.

Ognie świętego Elma były uznawane za znak, że patron słucha modlitw wiernych. przebywających na morzu.
Właściwie, pierwsze pisane relacje o nich nie pochodzą od żeglarzy, ale od Juliusza Cezara. W „Komentarzach z Wojny Galijskiej” można znaleźć wzmiankę o płomykach pojawiających się na wzniesionych dzidach żołnierzy. Widok musiał być ciekawy, a ludzie tamtych czasów mogli uznać zjawisko za znak od bogów. Podporządkowywali im przecież całe życie, a Cezar posiadał „boską” władzę…

Dziwne, że ognie nie zostały uznane za demony, lub złe duchy. Za dnia są niewidoczne. Pojawiają się tylko po zmroku, czyli wtedy, kiedy według dawnych wierzeń, światem rządzą najróżniejsze niematerialne byty, z czego większość jest niebezpieczna – zwykle starano się unikać opuszczania domów w późnych godzinach, żeby uniknąć opętania, czy uprowadzenia przez duchy.

Jedyną negatywną formą ogni był tzw. Elenoi, ale spotykany był tylko przez żaglarzy. Pojawiał się jako pojedynczy płomień, na dziobie statku i traktowano go, jako złą wróżbę.

Legenda Kastora i Polluksa

Kastor i Polluks byli bliźniakami. Według jednej z wersji, Kastor został pochodził od spartańskich władców, ale Polluks, to dziecko królowej (matki Kastora) uwiedzionej przez Zeusa. Polluks był więc półbogiem, czyli istotą nieśmiertelną.

Bliźniacy byli nierozłączni. Razem wychowywali się i uczyli. Polluks lepiej radził sobie w walce wręcz, a Kastor był świetnym jeźdźcem. Bracia byli tak zżyci ze sobą, że nie nazywano ich oddzielnymi imionami, ale jednym – Dioskurowie, czyli „synowie Zeusa” (jedna z wersji legendy mówi, że wraz z siostrami wykluli się z jaja, kiedy Zeus uwiódł ich matkę pod postacią łabędzia).

Dioskurowie podróżowali po świecie i dokonywali wielkich czynów. Wygląda na to, że cieszyli się też sympatią bogów. Podczas jednego z rejsów, miała miejsce wielka burza. Spodziewano się, że z wyprawy nikt nie wróci żywy. W pewnym momencie, z nieba opadły dwie gwiazdy, przypominające płomienie. Osiadły one na głowach bliźniaków, a nawałnica nagle się skończyła.

Bracia są też identyfikowani z gwiazdozbiorem Bliźniąt. Po śmierci Kastora, Polluks ubłagał Zeusa o możliwość przebywania z nim pod gwiezdną postacią. Być może uważano, że to oni zsyłają żeglarzom ognie chroniące przed nieszczęściem?

Gdzie szukać ogni św. Elma?

Nie każdy czuje się pewnie na morzu, tym bardziej w obliczu nadchodzącej burzy…
Oczywiście nie da się jasno powiedzieć, gdzie i kiedy iść, żeby obserwować to ciekawe zjawisko, ale są pewne miejsca, gdzie warto próbować:

Śnieżka:

najwyższy szczyt Karkonoszy oferuje chętnym pomoc w postaci Wysokogórskiego Obserwatorium Meteorologicznego im. Tadeusza Hołdysa. Składa się ono z trzech dysków, dzięki czemu obserwacje można prowadzić w dowolnym kierunku. Wysokie położenie obiektu, daje obserwatorom duży zasięg.
-Profesor Stanisław Szpor pisał o ogniach w utworze „O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski, rozprawa trzecia o Wołoszyni, o Pięciu Stawach i Oku Morskim”. Był on jednym z największych autorytetów w tej dziedzinie, więc należy się spodziewać, że wiedział gdzie szukać.

samoloty:

ognie niejednokrotnie obserwowano np. podczas przelotów przez chmury wulkaniczne. Powstawały na skutek tarcia drobinek o powłokę samolotów. Było to prawdopodobnie przyczyną wypadku samolotu Auckland w 1982 roku. Chociaż wyładowania nie są niebezpieczne dla maszyny, ani urządzeń pokładowych, drobinki wulkaniczne są w stanie zatkać silniki samolotu. Nie warto chyba próbować tego typu obserwacji…

Ognie świętego Elma wciąż potrafią wywołać sporą panikę, ponieważ z racji rzadkiego występowania, nie są znane wielu ludziom. Nie należy się ich bać, a raczej powinno się traktować, jako ciekawą anomalię. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że to ciekawe zjawisko i warto przynajmniej raz w życiu go doświadczyć.
Czasem pojawia się nawet na ciele obserwatora. Z pewnością spodobałoby się fanom fantastyki i tajemniczych magów, kontrolujących żywioły…

Rating: 5.0/5. From 2 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: