Mówi się, że kosmici towarzyszyli nam przy wszystkich najważniejszych dla świata wydarzeniach. Przekazywali nam wiedzę, kontaktowali się, obserwowali…

dziwne swiatlaW raportach z czasów 2 Wojny Światowej pojawiają się relacje o dziwnych światłach na niebie, po raz pierwszy zaobserwowanych w 1941 roku przez załogę polskiego transatlantyku SS Pułaski. Obserwatorem zjawiska był marynarz wachtowy transportowca – Doroba. Opisał kulę zielonkawego światła rozmiaru połowy tarczy księżyca, unoszącą się lekko na skos od dziobu. Kula towarzyszyła statkowi przez dłuższy czas, a następnie skręciła gwałtownie i bardzo szybko odleciała.
Ciężko tu o pomyłkę, ponieważ na morzu nie było obiektów, które mogłyby ewentualnie wprowadzić obserwatorów w błąd. Jednostki pływające poruszają się zbyt wolno, a w czasach 2 Wojny Światowej nie dysponowaliśmy dronami, czy innymi zdalnie sterowanymi maszynami, które mogłyby samodzielnie przebyć tak wielką odległość i oddalić się tak szybko.

W miarę przybywania informacji o kulach, zaczęto traktować je coraz poważniej. Nadano im nazwę „foo fighters„. Najprawdopodobniej pochodziła ona z komiksu „Smokey Stover, the Foo Fighter” z lat ’30, którego główny bohater zwykł powtarzać „gdzie fu tam ogień” (ang. Where’s the foo, there’s the fire). Rysownik Bill Holman, autor komiksu twierdził, że słowo „Fu” znalazł na spodzie chińskiej figurki, więc nazwa ma bardzo prozaiczne pochodzenie.

foo fighter - swietliste kule

Kule nigdy właściwie nie zagroziły bezpośrednio żadnej z jednostek, ani ludziom. Owszem, trzymały się blisko, powodując niepokój, jednak nie atakowały. Przez dłuższy czas nie było nawet wiadomo, czy Foo były materialnym zjawiskiem, którego dałoby się dotknąć.
Domysły temat dziwnych świateł, jako potencjalnego zagrożenia pojawiały się jednak dość często. Głównie dlatego, że III Rzesza pracowała w tym czasie nad Wunderwaffe – bronią, która miała umożliwić przejęcie władzy nad światem i utrzymanie jej przez co najmniej 1000 lat. Rzesza wprowadziła już w życie wiele projektów nowych broni, napędów, i ulepszeń, więc spodziewano się, że konstrukcja Wunderwaffe, to tylko kwestia czasu. A przecież nikt nie znał formy, ani kształtu, jaki mogłaby mieć…

O ile można się spierać, czy pojedyncze osoby, to wiarygodne źródło, największa obserwacja Foo odbyła się nad wielkim miastem – Los Angeles zaraz po japońskim ataku na Pearl Harbor. Wcześnie rano 25 lutego 1942 roku świecący obiekt wielkości sterowca powoli przeleciał nad wybrzeżem między Santa Monica i Long Beach. Zdarzenie potraktowano na tyle poważnie, że wojsko wystrzeliło kilka tysięcy pocisków w kierunku obiektu, jednak nie udało się go zestrzelić, ani nawet w żaden widoczny sposób uszkodzić.

Bitwa Los Angeles 1942

W tamtych latach Miasto Aniołów zamieszkiwało ok. 3 mln ludzi. Zaraz po tym jak odnotowano pojawienie się obiektu, włączono syreny alarmowe, a reflektory oświetliły go zwracając uwagę całej okolicy na podejrzany kształt na niebie. W mieście wybuchła panika. Fu widziały całe tłumy. Zrobiono też zdjęcia. Mimo wszystko sprawa została częściowo zatuszowana. J. Edgar Hoover, pierwszy i najdłużej (w latach 1935 – 1972) sprawujący urząd szef FBI, twierdził, że chociaż wielki obiekt oddalił się po tym, jak został ostrzelany, na ziemię spadło kilka małych, metalowych „spodków„. Może to zresztą tłumaczyć fakt, że część pocisków nie docierała do celu i zamiast tego wybuchała gdzieś po drodze, jakby rozbita na czymś niewidocznym dla obserwatorów. Ciężko powiedzieć, jak dokładnie wyglądały małe obiekty, ponieważ zaraz po opadnięciu, zostały skonfiskowane przez armię, a dotycząca ich dokumentacja nie została udostępniona nawet FBI. Można jednak sądzić, że były one pewnego rodzaju tarczą.

Skoro zebrane materiały zostały ukryte, istnieje możliwość, że stanowiły zagrożenie (pomimo tego, że nie wiemy nic o ewentualnych ofiarach). Władzom powinno zależeć na podaniu opinii publicznej informacji, które mogłyby przygasić plotki powstałe na skutek bliskiego spotkania z dziwnym obiektem. Media niejednokrotnie emitowały fałszywe wiadomości, zaniżając rangę wielkich problemów. Zazwyczaj robiono to w celu uniknięcia komplikacji związanych z masową paniką.

Jej efekty często są przecież katastrofalne w skutkach: ludzie opuszczający miasto, akty przemocy i wandalizmu. Los Angeles jest tak wielkim miastem, że gdyby mieszkańcy opuścili je w ciągu kilku dni, miałoby to wpływ na całą okolicę.
Przerwa w dostawie prądu, towarów i najpotrzebniejszych usług mogłaby dosłownie zniszczyć życie tysięcy, a może nawet milionów ludzi. Żyjemy w czasach, w których egzystencja opiera się na mocnej współpracy miast ze wsiami. Przypomina to wielki mechanizm i kiedy jedna część zawiedzie, całość również przestaje działać.

Wracając do obserwacji z 25.02 – analiza zdjęć Foo wykazała, że tak jak sądzono, dookoła unosiły się mniejsze obiekty. Co do kształtu samego Foo, może być mylny, ponieważ fotografie nie są wyraźne, a sam kształt odczytano po zmniejszeniu jasności i podkontrastowaniu fotografii. Foo jest więc raczej plamą, niż faktycznym odwzorowaniem. Daje jednak pewien pogląd na sprawę – na niebie pokazało się kilka zsynchronizowanych ze sobą latających obiektów, których wojsko nie było w stanie zniszczyć standardowym sposobem. Dwie najbardziej prawdopodobne funkcje dużej jednostki i tarcz, to:

  1. obserwacja – tak, jak mniejsze odpowiedniki obserwowane w innych dniach, również te nie wyrządziły żadnych szkód i wydawały się tylko „obserwować”. Mogły być wyposażone w sprzęt dokumentujący wszystko, co działo się na świecie w czasach wojny. Nie wiadomo kto miałby korzystać z tego rodzaju narzędzi, jednak musiały czemuś służyć. Widocznie właścicielowi nie wystarczało to, czego mógł dowiedzieć się z mediów. Poza tym wyraźnie dbał o to, żeby Foo były widoczne. Wiedział, że może to doprowadzić do spekulacji i oskarżeń. Czyżby ktoś chciał mieć wpływ na przebieg wojny?
  2. atak – pomimo braku agresji, Foo mogło być bronią. Dopóki nie atakowało, nie było zazwyczaj uznawane za realne zagrożenie. Gdyby jednak po pewnym czasie od pojawienia się rozpoczęło działania ofensywne, ludzi nie byliby na to przygotowani, ponieważ dotąd uważali obiekt tylko za niecodzienne zjawisko.
    Poruszając się po różnych obszarach, Foo mogło być poddawane testom. Najważniejszy byłby więc dzień obserwacji w Los Angeles.

Czymkolwiek było Foo, przeszło tego dnia próbę, w której straciło sporą część „zbroi”, dając dowód na to, że nie jest niezniszczalne. A jednak główna jednostka pozostała nieuszkodzona. Może wciąż jest w fazie testów i kto wie, czy jeszcze o niej nie usłyszymy…

Rating: 4.5/5. From 2 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: , , ,