Duchy W Zwierciadle

  1 odpowiedź  Dodaj komentarz

Już w starożytności wierzono, że zwierciadło jest korytarzem łączącym świat żywych ze światem zmarłych. Dlatego też, kiedy w domu ktoś umarł, lustra zasłaniano grubą tkaniną, aby duch nie uprowadził za sobą żywych.

Współcześni badacze próbowali udowodnić, że pojawianie się duchów zmarłych za pośrednictwem luster jest w pełni realne i możliwe. Przeprowadziwszy szereg eksperymentów, w tajemnicy i niezależnie od siebie, doszli do wniosku, że widzenie poprzez lustro jest realne. Osoby biorące udział w doświadczeniach twierdziły, że przy dłuższej koncentracji uwagi widzieli swoich krewnych zmarłych wiele lat temu. Trzeba dodać, że dla większej wiarygodności wyników żaden z prowadzących nie zapraszał do udziału w badaniach osób obdarzonych, choćby w minimalnym stopniu, zdolnościami ekstrasensorycznymi.

PsychomanteumDuch w lustrze

Starożytni mędrcy i filozofowie pisali o niezwykłych, zagadkowych miejscach, w których z pomocą zwierciadeł można było przywoływać cienie zmarłych. Herodot, Homer i Platon opisują takie miejsca nazywając je „psychomanteum”. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale istnieje wiele świadectw wysoce szacownych uczestników podobnych eksperymentów, którzy to potwierdzają. Oto przykłady:

  • Alexandre Saint-Yves d’Alveydre poślubił znacznie starszą od siebie żonę. Małżeństwo było bardzo szczęśliwe i Saint-Yves mocno przeżył śmierć małżonki. Za zgodą papieża Piusa IX urządził w jej pokoju kaplicę. Długo tam się modlił i czuł czasem, jakby zmarła była obok niego. W czerwcu 1869 r. zaprosił duchownego, aby odprawił mszę w domowej kaplicy. Obaj mężczyźni poczuli najpierw, jakby ciarki przeszły im po plecach, a następnie falę ciepła i czyjąś obecność w pobliżu. Ksiądz i niepocieszony w żalu wdowiec ujrzeli w lustrze nad kominkiem wyraźne odbicie kobiecej postaci, w której poznali zmarłą hrabinę.

Pojawiała się jeszcze wiele razy, wchodziła z mężem w kontakt telepatyczny, a podczas jednego z seansów poradziła mu, aby kupił dom przy ulicy Colbert w Wersalu. Wyjaśniła, że dom znajduje się w osobliwym miejscu, na styku dwóch światów – realnego i cieni. Saint-Yves wypełnił jej życzenie i goście, bywający w tym domu, ze zdumieniem zauważali w lustrach różne postaci.

Gospodarz tajemniczego domu, żyjąc jakby na granicy dwóch światów twierdził, że śmierć jest tylko pewną transformacją, której nie należy się obawiać.

  • Podobne eksperymenty przeprowadzał w XIX wieku pisarz Guy Dupré. Twierdził on, że jeżeli każdego dnia będzie się wypełniać przed lustrem ten sam rytuał, na przykład żarliwą modlitwę albo wypowiadanie magicznych zaklęć, to wcześniej czy później oczekiwana postać się pojawi.

Guy Dupré przywoływał swoją zmarłą żonę Charlotte i opowiadał, że zwykle pojawiała się ona w piątki. Nakrywał stół dla dwojga, zapalał świece i modlił się zapewniając tę, która odeszła o swej niezmiennej miłości. I ona przychodziła, o czym świadczyło migotanie świec i odczuwane ciepło.

  • O ile opinie pisarza można ewentualnie kwestionować twierdząc, że jego spotkania z żoną odbywały się tylko we dwoje, to członek Wysokiej Loży Masońskiej i okultysta Wechert zawsze miał przy sobie poważnych świadków. Pewnego razu zaprosił do siebie pruskiego księcia Fryderyka Wilhelma, księcia Karola de Hesse-Cassel i jeszcze kilku przedstawicieli arystokracji. W ich obecności przywołał w zwierciadle postać ukochanej metresy księcia Fryderyka, zmarłej podczas porodu. Obecny na seansie sekretarz skrupulatnie zanotował przebieg wydarzeń zauważając, że „Jego Wysokość szczerze zapłakał…”.
  • W naszych czasach najbardziej autorytatywnym ekspertem w tej dziedzinie pozostaje dr Raymond Moody, słynny badacz „życia po życiu”. W 1999 roku, kończąc swoje badania jasnowidzenia z pomocą luster Moody przypomniał, że od początku ich istnienia, kiedy były jeszcze wykonywane z polerowanego metalu, służyły do kontaktowania się ze zmarłymi.

Doktor zaczął poszukiwać takiego „psychomanteum”, o jakim wspominali starożytni. Udało mu się kupić stary młyn stojący na miejscu dawnej świątyni hinduskiej i rozpoczął eksperymenty.

Rezultaty przeszły jego najśmielsze oczekiwania: na każdym seansie ponad połowa obecnych widziała w lustrze drogich im zmarłych, przy czym nie były to blade i rozmyte cienie, ale wyraźne, kolorowe i przestrzenne postaci.

Spotkania z duchem Moody doświadczał też na sobie. Ukazywał mu się duch jego babki, która za życia była surowa i egoistyczna, natomiast po śmierci stała się bardzo łagodna i życzliwa. Wspominał swoje spotkanie tak: „Odczuwałem promieniujące od niej ciepło i miłość, emocje i współczucie – i było to ponad możliwości mojego pojmowania. Ona wyraźnie była w dobrym humorze, a dookoła niej roztaczał się cichy spokój i radość„.

Wojciech Gerson (1831-1901) - Zjawa Barbary Radziwiłłówny

Wojciech Gerson (1831-1901) – Zjawa Barbary Radziwiłłówny

Doktor Moody wykorzystywał stary młyn w charakterze swego rodzaju miejsca rehabilitacji: dla osób, które bardzo cierpiały po stracie bliskich, spotkanie z nimi odnosiło doskonały skutek terapeutyczny. Świadomość, że ukochane osoby kontynuują życie w innym wymiarze, dodawała im optymizmu i uwalniała od strachu przed śmiercią.

  • Wszystko wskazuje na to, że podobny przypadek miał miejsce w XVI wieku również w Polsce. Wydarzenie obrosło wprawdzie przez wieki różnymi legendami, zaginęło w gąszczu fantastycznych opowieści, ale po odrzuceniu całej tej otoczki pozostają fakty:

Romans następcy tronu, a po śmierci Zygmunta Starego – króla Polski Zygmunta Augusta zakończył się bardzo tragicznie. Barbara Radziwiłłówna, w której był do szaleństwa zakochany, zmarła w 1551 r. Zarówno dygnitarze świeccy i kościelni, jak też matka króla (królowa Bona) przeciwni byli temu mezaliansowi. Zygmunt August wymusił jednak koronację Barbary w 1550 roku, ale ta cieszyła się koroną zaledwie przez rok. Istnieją plotki, że została przez teściową otruta. W 1569 roku, nieutulonemu w żalu królowi, postać jego zmarłej ukochanej przywołał na zamku w Warszawie, z pomocą lustra właśnie, niejaki Laurentus Dhur, Niemiec z Norymbergi. Lustro wykonane z polerowanego metalu (stopu srebra ze złotem) przetrwało do naszych czasów i jest przechowywane w kościele w Węgrowie.

Na zakończenie można przytoczyć słowa Raymonda Moody’ego:

„Doświadczenie przywiodło mnie do mocnego przekonania, że to, co my nazywamy śmiercią, nie jest wcale końcem życia. Gdybym moje spotkania z duchami uznał za przywidzenie, wtedy musiałbym za przywidzenie uznać całe moje życie”.

Rating: 5.0/5. From 4 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: , , ,