W przyrodzie istnieje wiele niezwykłych i zadziwiających zjawisk. Niektóre z nich dają się stosunkowo łatwo wytłumaczyć, inne – z trudem, a są i takie, które całkiem wydają się niezrozumiałe. Takie cuda wzbudzają w ludziach zachwyt i podziw, ale czasem też strach i przerażenie. Jedno z takich tajemniczych zjawisk można zobaczyć w Indii, w stanie Asam.

Dolina Jatinga

Ptaki w locieZewnętrznie dolina niczym nie wyróżnia spośród setek innych w górach stanu Asam. Ściśle biorąc, nie jest to nawet dolina, ale po prostu rozpadlina górska o wymiarach dwa na dziesięć kilometrów, otoczona lesistymi zboczami. Pośrodku znajduje się maleńka wioska, gdzie życie toczy się nieśpiesznie, jak przed stu laty. Jedynie raz w roku, pod koniec sierpnia, Jatinga ożywia się. Z całej okolicy gromadzą się tutaj mieszkańcy na niezwykłe święto, zwane w języku asami „nocą padających ptaków”.

Nocą na wiejskim placu zapalają się ogniska, rozpoczyna się świętowanie, a około północy w powietrzu zaczynają latać stada ptaków. Zrobiwszy parę okrążeń, padają martwe na ziemię. Uczestnicy imprezy zbierają je i oprawiają (szkoda, żeby się zmarnowało tyle dobra) i przygotowują jako pieczeń na świąteczną kolację. Taki „opad” ptaków trwa wszystkiego dwie-trzy noce, ale w tym czasie każda rodzina może zrobić sobie zapasy żywności na cały rok. Mieszkańcy doliny tłumaczą to błogosławieństwo swoimi wyjątkowymi wartościami moralnymi: bogowie nagradzają ich pokarmem za prawość. I rzeczywiście, w tym rejonie przestępczość nie istnieje – od niepamiętnych czasów nie było tutaj zabójstwa, czy nawet kradzieży.

Badania uczonych

W Europie po raz pierwszy dowiedziano się o tym zjawisku w 1957 r., kiedy to angielski ornitolog-amator Edward Pritchard Gee wydał ksiażkę „Dzika przyroda Indii”. Wyjechał on do Asam jako amator herbaty, a nie poszukiwacz cudów, dlatego też specjaliści uznali jego wiadomość o tajemniczym fenomenie za czysty wymysł. Dopiero dwanaście lat później indyjski zoolog Sengupta wyruszył w góry Asam dla zbadania niezwykłego zachowania ptaków. Według jego słów, ptaki leciały nie tylko do ognisk, ale i do mieszkań, gdzie paliło się światło. Były półżywe i kiedy brano je w ręce, nie próbowały się wyrywać. W takim stanie ptaki pozostawały kilka dni, nie przyjmowały pokarmu i siedziały w bezruchu. Ale po tym czasie, kiedy je wypuszczano na wolność, odlatywały.

Sengupta zwrócił się do najwybitniejszych ornitologów Europy i USA, ale oni nie byli w stanie wyjaśnić fenomenu doliny Jantinga. Niczego podobnego nigdy wcześniej nie zaobserwowano. Wówczas indyjski uczony, we współdziałaniu z władzami, sam zajął się badaniem zjawiska.

Obok wioski, przed początkiem okresu spadania ptaków, postawił metalową wieżę z jasną lampą elektryczną. Okazało się jednak, że większość ptaków zleciała się do ognisk we wsi, a nie do lampy. Poza tym odkrył ciekawą zależność. Dolina rozciąga się z północy na południe, las jest z obu stron identyczny, więc i widok dla ptaków powinien być taki sam, a mimo to ptaki lecą na ogniska tylko z północnej części i wyłącznie wtedy, gdy wiatr wieje w kierunku południowym.

Upadle ptakiJak ornitolog wyjaśnia to zjawisko? Wszystkie ptaki orientują się w locie według gwiazd, słońca, pola magnetycznego i grawitacyjnego. Niektóre z nich są w stanie rozróżniać subtelne wahania ciśnienia atmosferycznego, reagować na zmiany pogody. Jest bardzo prawdopodobne, że w wiosce doliny Jatinga znajduje się centrum silnej magnetycznej anomalii. Przy czym oddziaływuje ona na ptaki wyłącznie w określonych warunkach: tylko w bezksiężycowe noce i przy określonym stanie elektrostatycznym atmosfery. Ptaki śpiące w gniazdach, budzą się i lecą do światła ognisk. Tam doznają działania anomalii magnetycznej. Ciekawe, że ptaki, które żyją bezpośrednio w wiosce, nie opuszczają w tym czasie swoich gniazd – wykazały to liczne obserwacje Sengupty. Inni uczeni nie mogą ani potwierdzić wniosków doktora, ani im zaprzeczyć, jako że innych obserwacji praktycznie nie ma.

Doktor Sengupta uważa, że przyczyny fenomenu należy szukać w szczególnym składzie tutejszej atmosfery i geofizycznych anomaliach miejsca. Te dwa czynniki nakładając się na siebie, powodują „zbijanie” przelatujących ptaków, naruszając pracę ich wewnętrznych systemów. Tego rodzaju rozstrojenie świadomości można by nazwać „lunatyzmem” pierzastych istot. Innej odpowiedzi, przynajmniej na razie, nie ma.

Inne aspekty fenomenu Jatingi

W 1989 r. we wsi doliny Jatinga urodził się chłopiec, który początkowo niczym się nie wyróżniał spośród rówieśników. Jednak w wieku 12 lat ujawnił się u niego dar uzdrawiania. Jak twierdzi sam chłopiec, to bóg Wisznu dał mu błogosławieństwo leczenia chorych i pomagania potrzebującym. Kolejka do niego nie maleje.

Mieszkańcy doliny opowiadają, że od czasu do czasu rodzą się u nich dzieci z niezwykłym darem. Na przykład dzieci, które pamiętają swoje poprzednie życie, albo dzieci o zdolnościach telepatycznych, hipnotyzerskich albo uzdrowicielskich. Być może, anomalna strefa doliny tak wpływa na zdolności ludzi.

Istnieje na Ziemi wiele przepięknych zakątków, które stanowią pradziwe cuda przyrody. Jedne zachwycają pięknem krajobrazu, inne – niezwykłymi okazami flory i fauny, a jeszcze inne – jak dolina Jatinga – prezentują tajemnicze i interesujące zjawiska. Oczywiście, ludzkość szybko się rozwija i wiele zagadek znajdzie z pewnością swoje rozwiazanie. Zawsze jednak znajdą się jakieś tajemnicze miejsca, które będą pobudzały naszą wyobraźnię i poruszały umysł.

Rating: 5.0/5. From 2 votes. Show votes.
Please wait...
Może zainteresuje cię również: