Chiński YetiWedług legend, chiński Yeti żyje prawie we wszystkich prowincjach Chin, a opowieści o nim istnieje nie mniej niż o jego himalajskich krewniakach.

Wybitny poeta chiński Qu Yuan, żyjący w latach 340-278 p.n.e. napisał poemat o „Shan Gui”, górskich potworach. Za czasów dynastii Ming, chński lekarz i farmaceuta Li Shi Chen (1518-1593) wymienił kilka gatunków „dzikich ludzi”, a o jednym z nich, zwanym feyfey, albo człowiekiem-niedźwiedziem, pisał, że ludzie zabijają ich i zjadają ich dłonie.

W rejonie Fang w prowincji Hubei, miejscowe kroniki donoszą, że 200 lat temu w górach leżących 40 li (ok. 23 km) na południe od miasta, stromych i pełnych jaskiń, żyło wielu „włochatych ludzi” o wzroście ok. 3,1 m, pokrytych sierścią. Często schodzili w doliny, zjadali ludzi, kury, i psy, i uprowadzali tych, którzy im się sprzeciwiali.

W czasach współczesnych spotkania z „dzikim człowiekiem”, według danych profesora Zhou Guoxing, mają miejsce w siedmiu prowincjach Chin, a także w Tybecie oraz w rejonie Ujgurskim. Świadkowie opowiadali o osobliwych zwierzętach przypominających i człowieka, i małpę, pokrytych sierścią.

YarenByły relacje, że w niektórych przypadkach Yeren (tak go nazywają) został zabity albo pojmany. Uczeni obserwowali go dwukrotnie: W 1940 roku młody biolog Wang Zhelin, przejeżdżając przez górskie lasy prowincji Gansu usłyszał przed sobą strzały. Okazało się, że chłopi zastrzelili właśnie „dzikiego człowieka”. Miał około dwóch metrów wzrostu i był pokryty gęstą, rudawą sierścią. Kiedy obrócono ciało, okazało, że jest to karmiąca samica. Twarz miała wąską, głęboko osadzone oczy, wydatne policzki i usta, na głowie dłuższe włosy. Budowa głowy wydała się Wangowi podobna do rekonstrukcji „człowieka pekińskiego” (Sinanthropus pekinensis).

Szkoda, że ten uważający się za naukowca człowiek popatrzył jedynie na „to coś” i pojechał dalej nie próbując nawet zachować choćby głowę tajemniczej istoty. Pozostało jedynie kilka wierszy w jego notatkach.

W 1950 roku geolog Fan Jing Cang z daleka zobaczył dwóch „dzikich ludzi” w górskim lesie w prowincji Shanxi. Była to matka z synem. Młody miał ok. 160 cm wzrostu. Wyglądali, jak ludzie.

Pod koniec lat 50 ubiegłego wieku w Chinach nasiliło się zainteresowanie „śnieżnym człowiekiem”. Wraz z alpinistami w Himalaje wyruszyli uczeni z Chińskiej Akademii Nauk oraz Uniwersytetu Pekińskiego. Pracowali w Tybecie od maja do lipca 1959 r. ale oprócz niejasnych śladów znaleźli jedynie włos długości 16 cm. Analiza wykazała, że nie należy on ani do niedźwiedzia, ani do jaka, ani orangutana (nawiasem mówiąc, lokalizacja orangutana w śniegach Himalajów, to dosyć śmiała propozycja). Trzeba dodać, że najbardziej wiarygodnej analizy DNA w tamtych latach jeszcze nie wykonywano.

W 1961 roku pracownicy drogowi w prowincji Yunnan zabili dziwne zwierzę. Miało 1,2 – 1,3 m wzrostu, było pokryte sierścią, ale jego ręce, uszy, piersi (to była samica) były podobne do ludzkich. Dziennikarz, który widział ciało zwierzęcia zapewniał, że nie był to gibbon (swoją drogą te małpy też tam nie występują), tylko jakieś nieznane zwierzę podobne do człowieka.

Chiński Yeti reysunekNocą 14 maja 1974 roku, w górach na północnym zachodzie prowincji Hubei, sześcioro pracowników leśnych wracało do domów z zebrania. Nagle w światłach reflektorów zobaczyli na drodze dziwne stworzenie. Chodziło na dwóch nogach, nie miało ogona, a ciało było pokryte rudawą sierścią. W artykule napisanym dla amerykańskiego „International Wildlife” chiński komentator podkreślił, że wszyscy sześcioro byli członkami KPCh (a więc, nie mogli kłamać). Otoczyli oni to stworzenie, które stało spokojnie i pozwalało się oglądać z bliska.

Pod koniec 1977 roku Chińska Akademia Nauk zorganizowała wyprawę w góry prowincji Hubei. Ponad 100 uczestników badało górskie lasy i jaskinie, w których jakoby żyli „dzicy ludzie”. W jednej z jaskiń znaleziono mnóstwo śladów wielkości do 42,2 cm. Zebrano też sierść i ekskrementy nieznanego stworzenia. Okazało się, że dieta była roślinna, chociaż nie gardziło ono też poczwarkami motyli. Im dłużej pracowała ekspedycja (a trwało to ponad rok), tym więcej pojawiało się świadków. Okazało się, że leśni ludzie potrafią śmiać się, klaskać w dłonie, naśladować głosy innych zwierząt, sporządzać narzędzia i pleść kosze.

Były też inne spotkania; na przykład mieszkaniec gminy Kuyfeng opowiadał tak:

„W początkach czerwca 1977 roku, idąc do pracy przy wyrębie lasu natknąłem się na „kudłatego człowieka”. podchodził do mnie coraz bliżej i bliżej. Przestraszyłem się i cofałem się dotąd, aż oparłem się plecami o skałę. Włochaty człowiek podszedł do mnie na pięć stópChina Bigfoot. Ująłem w ręce siekierę, gotowy bronić się do końca. Staliśmy tak, nie poruszając się około godziny. Wtedy podniosłem kamień, rzuciłem w niego i trafiłem go w pierś. Kilka razy jęknął i potarł miejsce uderzenia lewą ręką. Następnie powoli odszedł w dolinę, mrucząc po drodze. Miał ok. 7 stóp wzrostu, plecy szersze niż u człowieka, pochylone czoło, głęboko osadzone oczy i podobny do cebuli nos. Stworzenie miało zapadłe policzki, uszy jak u człowieka, tylko większe, duże okrągłe oczy, też większe od ludzkich. Szczęki i usta były wysunięte do przodu, przednie zęby szerokie, niczym u konia. Oczy były czarne, włosy ciemnobrązowe, długie na stopę, swobodnie zwisające z ramion. Cała twarz z wyjątkiem nosa i uszu była pokryta krótkim włosem. Ręce zwisały do kolan.”         

Opis jest rzeczywiście szczegółowy, można się jedynie zastanawiać, czy dla przerażonego drwala każda minuta nie wydawała się wiecznością i czy całe spotkanie trwało rzeczywiście godzinę.

Kilka hipotez

  • Chiński Yeti i ludzieKierownik wyprawy w Himalaje stwierdził: „Panda wielka istniała wraz z wielką małpą przez miliony lat, przetrwała okres lodowcowy i nie widzę powodu, dla którego wielka małpa nie miałaby zrobić tak samo.”
  • Amerykanka Myra Shackley, autorka książki poświęconej „dzikim ludziom” uważa, że góry Shennongjia, gdzie pracowała ekspedycja, stanowią idealne miejsce, w którym mógł się skryć Yeren. Tutaj uchowała się panda wielka, złota małpa, takin (ssak z rodziny wołowatych). Wiele gatunków roślin stanowi żywe skamienieliny. Te miejsca mogłyby okazać się wspaniałą ostoją dla gigantopiteka albo jego potomków.
  • Niektórzy uczeni (nie tylko chińscy) uważają, że Yeren może być reliktową populacją orangutana, uważanego za gatunek wymarły w okresie plejstocenu.
  • Entuzjaści-optymiści mają natomiast nadzieję na spotkanie z prawdziwym Yerenem. Uważają, że jeśli on istnieje, to najpewniej jest jakimś potomkiem gigantopiteka.

Yeren, yeti, almas, ałmys, wielka stopa, yowie, śnieżny człowiek – to tajemnicze stworzenie w różnych regionach świata różne nosi nazwy. Wiele jest relacji ze spotkań, mnóstwo rzekomo prawdziwych śladów, nawet fotografii – brak jest tylko małego drobiazgu: chociaż jednego żywego egzemplarza tego tajemniczego gatunku.

 

Rating: 5.0/5. From 2 votes. Show votes.
Please wait...
Może zainteresuje cię również: