Celtyccy druidzi ciekawią nas, chociaż nie wiemy o nich zbyt wiele. Nie posiadamy nawet żadnych wiarygodnych źródeł pisanych – wszystkie pochodzą od innych ludów.

Już w starożytności, ta hermetyczna społeczność nie dopuszczała obcych do swoich praktyk. Wiedza druidów była dostępna jedynie dla wtajemniczonych, a praktyki prowadzono w odizolowanych miejscach (w lasach, lub przy specjalnie do tego celu usypywanych na wzgórzach kamiennych kopcach). Może z szacunku, a może ze strachu – mało kto naprzykrzał się leśnym magom. Oczywiście na ich temat chodziło wiele plotek. Mówiono, że są tak dobrzy, jak magowie Perscy i Babilońscy, lub nawet lepsi. Niektórzy byli przekonani, że druidzi pełnili rolę mentorów innych ludów.

Tego nie możemy stwierdzić. Pewne jest jednak, że Celtowie powierzali swoim magom wiele ważnych funkcji i zadań. Byli oni odpowiedzialni za utrzymanie dobrych kontaktów z bogami, sądzili, wybierali władców...

W dzisiejszych czasach, kiedy prorocze sny (przynajmniej w większości państw) nie są uznawane za wiarygodny argument dla wybrania danego władcy, druidzi byliby traktowani, jako wróżbici, lub naciągacze. Dawniej, byli kastą uprzywilejowaną. Co ciekawe – mogły do niej należeć zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Niezależnie od płci, każdego z nich traktowano tak samo.

Można się spodziewać, że wtajemniczano tylko osoby zdolne do przyswojenia dużej ilości wiedzy, oraz inteligentne.

Druidzi byli artystami, medykami, politykami i historykami. Znali tajemne receptury, genealogię władców, oraz uważali, że muzyka i poezja mają moc magiczną – musieli więc znać się również na nich. Dawni ludzie byli, co prawda lepiej, niż my przystosowani do zapamiętywania dużych ilości informacji, ale zdolności druidów wciąż budzą podziw.

Inicjacja

Nauka kandydata trwała nawet do dwudziestu lat. Dopuszczano do niej głównie przedstawicieli wyższych sfer.

Zdobywane przez nowicjuszy informacje nie były przez nich spisywane. Nie praktykowano tego nawet po inicjacji – bardzo dbano o zachowanie tajemnicy, ale trzymanie wiedzy we własnej pamięci, miało służyć również ćwiczeniu mózgu.

Nauki duchowe obejmowały lekcje o gwiazdach, przyrodzie, runach, i bogach. Młodym uczniom wpajano wiarę w życie wieczne, żeby wyeliminować ich strach przed śmiercią.

Hierarchia

Juliusz Cezar był przekonany, że społeczność magów jest rządzona przez Arcydruida. Być może doszukiwał się tam swojego odpowiednika – silnego władcy, którego potrzebował lud – ponieważ nie był w stanie wyobrazić sobie grupy potrafiącej egzystować na równych prawach. A może bał się, że jego poddani mogliby wpaść na pomysł wyrównania ról w swoim państwie?

Według większości badaczy, druidzi nie mieli przywódcy. Wydaje się to logiczne. Byli przecież świetnie wyszkoleni. Przez długie lata ciężko pracowali, żeby stać się budzącymi szacunek mędrcami. Prawdopodobnie każdy z nich miał własne sprawy na głowie, a kiedy przychodził czas na zbiorowe podjęcie decyzji, zwyczajnie głosowano.

Krwawe ofiary

Relacja Juliusza Cezara z „O wojnie galijskiej”, ukazuje druidów, jako brutalnych morderców. Niektóre źródła historyczne mówią nawet o kanibalizmie.

Na początku, badacze nie byli skłonni wierzyć w tego typu przekazy, uznając je za zwykłą propagandę rzymską, oraz usprawiedliwienie dla ataków i krwawych podbojów ludów celtyckich.

W 1984 roku odkryto coś, co zmieniło postawę wielu osób wobec przekazów rzymskich.

W torfowiskach w Lindow w północno-zachodniej Anglii odnaleziono zmumifikowane szczątki zabitego około 60 roku n.e. mężczyzny. Torfowiska mają to do siebie, że potrafią bardzo dobrze konserwować ciała – rzadko, ale zdarza się, że nie zachodzi tu typowe gnicie tkanek miękkich, ponieważ dostęp do tlenu jest mniejszy, a środowisko wilgotne i chłodne, co sprzyja przeobrażeniu, wskutek którego ciało zachowuje skórę i włosy, oraz rysy, ale zmienia się jego barwa. Oczywiście w miarę upływu czasu, zwłoki niszczeją, ale zdarza się, że nawet po kilku wiekach (albo później) można zidentyfikować rodzaje obrażeń, lub oszacować styl życia (czy dana osoba często pracowała fizycznie). Dzięki temu możliwe było stwierdzenie, w jaki sposób zabito mężczyznę i przyjęcie wersji złożenia go w ofierze.

Badania wykazały, że zwłoki mają rozbitą czaszkę (uderzono w tył głowy) i rozcięte gardło. Co więcej - ofiara była prawdopodobnie członkiem społeczności druidów, lub arystokratą.

Człowiek z lindówCi, których nie przekonał pierwszy dowód, w 2000 roku mieli okazję zmierzyć się z innym, znacznie mocniejszym.

W angielskiej jaskini w Alveston odnaleziono 150 szkieletów z obrażeniami czaszek podobnymi do poprzedniego przypa

Pierwsza teoria przemawia za istnieniem krwawych obrzędów druidów. Dodatkowo – w jaskini odnaleziono też kość przełamaną tak, jak łamie się kości zwierzęce w celu dostania się do szpiku. Może to być argument na praktykowanie kanibalizmu.

Druga teoria wydaje się prawdopodobna, ale dziwi fakt rozbijania czaszek. Może było to tylko dobijanie ofiar?

Nie należy zapominać, że czasy druidów i kilka następnych wieków, pełne są brutalnych praktyk. Oczywiście masowych ofiar z ludzi nie spotykano często – przynajmniej nie oficjalnie, ale niektóre ludy uznawały je. Druidzi byli zresztą często atakowani, jako poganie. Ich święte miejsca niszczono i na ich miejscu stawiano świątynie innych religii (głównie chrześcijańskie). Utrzymując opinię brutalnych ludobójców, druidzi mogli wytworzyć psychologiczną barierę, chroniąc siebie i całą społeczność, za którą byli odpowiedzialni.

Jeżeli okazałoby się, że leśni magowie, to tylko kochający drzewa uczeni, ich los byłby przesądzony już na początku…

Rating: 3.0/5. From 2 votes. Show votes.
Please wait...
Może zainteresuje cię również: