1 odpowiedź  Dodaj komentarz

Moda na przedstawianie ektoplazmy w filmach o duchach minęła jakiś czas temu, ale sam termin wciąż jest szeroko znany – nawet osobom niezainteresowanym spirytyzmem i sceptycznym.
Ta dziwna substancja wydaje się pojawiać znikąd. Pomimo, że badania często prowadzono z przymrużeniem oka (ponieważ wielu osobom temat nie wydawał się poważny), robiono to dość dokładnie, chociażby po to, żeby w końcu raz a dobrze udowodnić fanom zjawisk nadprzyrodzonych, że tak, jak wiele „zjaw„, również ektoplazma jest tylko zwykłą mistyfikacją. Niestety zatwardziałym realistom nie udało się wyjaśnić procesu jej powstawania nawet po względnym poznaniu składu.

Materializacja Silver Belle / Foto:Jack Edwards

Chemia

W 1912 roku Albert Freiherr dokonał pierwszej znanej analizy ektoplazmy. Próbki pochodziły z seansów w Monachium i Paryżu.
Do badań wybrano możliwie najbardziej wiarygodne medium – osoba ta przeszła szczegółowe badania lekarskie (m.in. ginekologiczne), po czym otrzymała od naukowców specjalne na tę okazję wykonany strój, który miał uniemożliwić wydobycie z któregokolwiek otworu w ciele ewentualnego rekwizytu do tworzenia sztucznej ektoplazmy. Wszystko musiało odbywać się w pełni jawnie. Nie dopuszczano zbędnych i podejrzanych ruchów.

Kontrola była ścisła. Każdą kończynę medium obserwowały dwie osoby, a cały pokój monitorowały kamery. Kiedy seans doprowadzono do końca, stwierdzono, że na ubraniu medium pojawiły się dziwne, mokre plamy. Pobrano tworzącą je substancję, a następnie sprawdzono ją pod mikroskopem. Posiadała budowę blaszkową (blaszki nie miały jednego, określonego kształtu i były mocno zróżnicowane). Chociaż przypominała ludzką tkankę nabłonkową, blaszki nie zawierały rdzeni komórek, ani nie miały barwy.

W jednej z próbek odnaleziono nawet drobne włókna roślinne, ale te akurat uznano za przypadkowe – mogły w jakiś sposób dostać się do organizmu, czy pokoju badań.

Część ektoplazmy z próbek palono. Zachowywała się podobnie do nabłonka, z którym ją porównywano – nawet podobnie pachniała. Ostatecznie uznano, że jest to coś składającego się z tłuszczu, naskórka, oraz bliżej nieokreślonej, śliskiej substancji (nie były to jeszcze czasy, w których można było podać dokładny skład dowolnej próbki), jednak nie zostało wytworzone sztucznie, a pojawiło się w jakiś bardziej naturalny sposób. Jaki? Tego wciąż nie wiemy…

Prowadzone badania dotyczyły niestety tylko czegoś, co pozostało na ubraniu. Czy była to ektoplazma? Na pewno zostawiła po sobie jakiś ślad, ale nikomu nie udało się dotąd złapać „żywej” substancji. Jest ona często nazywana „gęstą bio-energią” – w ten sposób trochę łatwiej nam wyobrazić sobie dlaczego to tak nieuchwytna rzecz. Wiele osób przyrównuje ektoplazmę do prądu. Widzimy go i został już całkiem nieźle zbadany, ale mimo to w żaden sposób nie możemy np. złapać samej jego energii i zamknąć gdzieś, oddzielając od przewodników. Bez nich prąd nie istnieje. Może zostawiać ślady (np. przypalenia), które w razie takiej potrzeby zabezpieczymy, ale jest to tylko drobna pozostałość, po której mogliśmy dawniej stwierdzić, jak działa ta energia, jaką ma temperaturę itp.

Zanim Albert Freiherr przeprowadził swój eksperyment, ważną rolę w badaniach odegrał Charles Robert Richet. To zresztą jemu zawdzięczamy powstanie terminu „ektoplazma„. Naukowiec ten (a przy okazji noblista w dziedzinie fizjologii i medycyny) uważał, że substancja wydzielana przez media znajduje się w każdym żywym organizmie, lub przynajmniej w tych ludzkich i tylko w jakiś sposób wydostaje się na zewnątrz, kiedy zostaną spełnione konkretne warunki.

ektoplazma

Helen Duncan

tallsay.com

Praca Richeta została opisana w publikacji zatytułowanej „Materialization mediums: ectoplasm and searches supernatural biology„, pióra Roberta Braina – profesora historii na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej.
Richet porównał kiedyś ektoplazmę do welonu, z którego powoli tworzy się obraz twarzy, lub całej postaci ducha. Wierzył, że substancja wydziela się z palców, lub głowy medium, oraz cały czas pozostaje w ruchu.

Elektronika

Odkąd pojawiły się urządzenia do pomiarów fal radiowych i elektromagnetycznych, fani zjawisk paranormalnych zaczęli pracować nad własnymi, amatorskimi badaniami.
Seanse prowadzone w pomieszczeniach wypełnionych urządzeniami, często były brane za mniej wiarygodne, ponieważ jak wiadomo, duże natężenie pola magnetycznego może powodować u ludzi najróżniejsze reakcje, jak chociażby omamy wzrokowe i słuchowe lub mocne zmiany nastroju, często identyfikowane z obecnością ducha…

Chociaż nie wiadomo jak działa ektoplazma, zazwyczaj zabrania się dotykania jej w trakcie seansu, żeby nie zaszkodzić związanemu z nią medium.
Proces formowania się postaci ducha nazywamy zwyczajnie telepatią, ale czy jest ona wynikiem działań uczestników seansu, czy wpływem samego ducha, jak na razie nie jesteśmy w stanie sprawdzić.

W XIX i na początku XX wieku badania przeżywały swój renesans, czego świadkami byli m.in. uczestnicy zorganizowanego na Uniwersytecie Warszawskim II Międzynarodowego Kongresu Badań Psychicznych (wrzesień 1923).
Można tam było spotkać osoby o niezwykłych, paranormalnych zdolnościach oraz obejrzeć ciekawe eksponaty z zakresu badać nad ektoplazmą. Dlaczego imprezę zorganizowano na Uniwersytecie, skoro temat nie był do końca naukowy? Otóż moda na spirytyzm była tak popularna, że objęła swoim wpływem wyższe sfery w wielu państwach. Media były sławami porównywalnymi z gwiazdami muzyki i filmu.

foromowanie ektoplazmy

Tworzenie ektoplazmy

novaplanet.com

W naszym kraju szczególnie znany był Julian Ochorowicz – psycholog, poeta i wynalazca. Stworzył teorię według której zjawy miały być wytworami psychiki mediów, ale w przeciwieństwie do Charlesa Roberta Richeta, uważał, że media są osobami szczególnymi i tylko one potrafią wytworzyć nietypową substancję.
Jedna z partnerek zawodowych Ochorowicza potrafiła kształtować z ektoplazmy własnego sobowtóra nazywanego „personifikacją fluidyczną„, lub pieszczotliwie „Małą Stasią”.

Badania nad ektoplazmą należałoby wznowić. Dysponujemy wieloma możliwościami i sprzętami. Potrafimy mierzyć najróżniejsze energie. Tworzymy techniki fotograficzne pozwalające widzieć obrazy w 3D i w bardzo niewielkich ułamkach sekund. Nasi chemicy są w stanie analizować bardzo złożone związki. Możliwe byłoby już dokonanie przełomowych odkryć w dziedzinie spirytyzmu. Głównym problemem jest niewielki popyt na nie. Społeczeństwo jest tak sceptyczne, że odnalezienie sponsorów graniczy z cudem. A gdyby nawet jakiś się znalazł – jak wiele osób zainteresowałoby się wynikami?

Na koniec trzeba jeszcze zadać pytanie – czy chcemy odkrywać tajemnicę ektoplazmy? Może nasz świat potrzebuje pewnych sekretów? Bez nich byłby przecież zupełnie przewidywalny i raczej nudny…

Rating: 5.0/5. From 3 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: , , ,