W zimie 1961 roku na górskich terenach w Olancha (Kalifornia), Wallance Lane, Virginia Maxey i Mike Mikesell odnaleźli ciekawy przedmiot. Właściwie myśleli, że jest to geoda, mówiąc prościej – w tym przypadku, pusty materiał skalny ze skrystalizowanymi ściankami wewnętrznymi, jakie często spotyka się w sklepach z kamieniami szlachetnymi (i półszlachetnymi) w miasteczkach turystycznych. Jeden z takich sklepów prowadzili właśnie znalazcy „skały”. Zabrali ją więc w celu późniejszej sprzedaży, lub upiększenia nią wystawy sklepowej.

Jak wielkie było ich zdziwienie, kiedy zamiast kryształów, po rozcięciu kamiennej powłoki ukazał się metalowy trzonek...

Swieca z CosoPóźniejsze badania wykazały, że do naturalnego wytworzenia się skały tego typu i rozmiarów potrzeba ok 500.000 lat. Dla porównania – na temat pojawienia się człowieka na świecie postawiono wiele teorii, jednak w przypadku nawet kilkudziesięciu tysięcy lat wstecz zawsze jest mowa tylko o ludziach pierwotnych, którzy produkowali bardzo prymitywne, proste narzędzia kamienne. Pierwszym obrabianym metalem był brąz, a wyroby pochodzą dopiero z IV tysiąclecia p.n.e..

„Zatopiony” w kamieniu przedmiot został zidentyfikowany jako współczesna świeca zapłonowa (konkretnie z 1920 roku). Po prześwietleniu artefaktu promieniami rentgenowskimi i wykonaniu zdjęć (umożliwiło to poznanie dokładnego kształtu obiektu), do badań dostarczono inne świece tego typu, w celu porównania ze znaleziskiem. Pomijając efekt korozji, wydawały się identyczne. Jak to wytłumaczyć?

Artefakt CosoTak wielka różnica między czasem odnalezienia artefaktu, a czasami, kiedy mogła powstać powłoka, doprowadziła do wysnucia teorii o udziale obcych technologii, lub podróży w czasie.

O ile wersję o pozaziemskich technologiach należy obalić (o ile oczywiście artefakt został dobrze zidentyfikowany), ponieważ świeca jest naszym wyrobem, to podróż w czasie, do opanowania której jest nam coraz bliżej wydaje się dość prawdopodobna. Według niej człowiek z przyszłości mógłby świadomie, lub nie pozostawić obiekt na Ziemi setki tysięcy lat temu, jednak dlaczego miałby przy sobie coś, co i tak nie należało do jego czasów? Powodów może być wiele – np. zaprzestano produkcji świec tego typu, a okazały (właściwie dopiero „okażą” się) się komuś potrzebne – jak filmy do starych aparatów (np. Polaroid, Leica), których w dzisiejszych czasach nie sposób uświadczyć w sklepach i zarówno amatorzy, jak i zawodowi artyści muszą szukać ich u kolekcjonerów, lub w innych mniej standardowych miejscach, ponieważ popyt jest zbyt mały, żeby wznowić produkcję.

Starych, nieprodukowanych już części używa się też często w rekonstrukcjach i badaniach historycznych.

Sceptycy uważają, że świeca „obrosła” kamieniem w czasach, w których została wyprodukowana (konkretnie w ciągu kilku do kilkunastu lat od momentu produkcji), co ma być efektem nieokreślonej anomalii geologicznej. Upieranie się przy tej teorii jest tak samo właściwe, jak popieranie wersji podróży w czasie, ponieważ z jednej strony mamy niezbadany proces, którego przebiegu nie możemy określić, a z drugiej – coś, do czego dążymy i według specjalistów jesteśmy już stosunkowo blisko.

Dlaczego więc teoria podróży w czasie miałaby należeć do zupełnej fikcji, a ta druga do domysłów czysto naukowych?

Być może już od jakiegoś czasu jesteśmy zdolni do podróży w czasie, ale fakt ten nie jest ujawniany, ponieważ każda ingerencja w historię mogłaby mieć na nią kolosalny wpływ?

Możliwe też, że artefakt został użyty do eksperymentu – jak ludzie zachowają się, odnajdując coś (o możliwie bezpiecznym zastosowaniu, a najlepiej zupełnie bezużyteczne po przejściu korozji), co da im dowód na to, że podróże w czasie są możliwe, lub jak historia zmieni się przez tak niewielką ingerencję. Jeżeli okazałoby się, że nie niesie to ze sobą żadnego zagrożenia, lub historii zwyczajnie nie da się zmienić, wszystko byłoby w porządku, jednak w przeciwnym razie potwierdzałoby to obawy, że gatunek w naszych czasach nie jest gotowy na używanie tak zaawansowanej technologii i nie powinno się nas do niej dopuszczać, ani nawet informować, że jest w zasięgu ręki. Bo przecież co z oczu, to z serca…

Swieca starozytna Coso

Niektórzy twierdzą, że skorupa nie jest kamienna, a powstała ze stwardniałej gliny. Czy to możliwe, że całe grono naukowców badających obiekt przeoczyło tą możliwość, skoro bryłę wciąż uznaje się za litą skałę?

Możemy określić niektóre z warunków, które miały wpływ na taki, a nie inny stan świecy. Być może przybliży nas to do rozwiązania zagadki. Wiadomo, że:

  • artefakt przebywał kiedyś w zasolonym środowisku. Świadczy o tym rodzaj korozji, oraz obecność morskich muszelek w zewnętrznej warstwie skorupy
  • pył, który osiadł na świecy częściowo pochodzi z terenów nizinnych, jednak często jest on nanoszony przez lokalne wiatry w partie górskie
  • niezależnie od tego, czy artefakt faktycznie jest świecą, jednak pewne jest to, że przedmiot nie powstał naturalnie
  • różnica czasu produkcji i odnalezienia, to ok. 40 lat
  • artefakt w momencie odnalezienia leżał na ziemi. Nie został wykopany, czy wyłowiony z wody, więc mógł zostać przyniesiony i pozostawiony tam przez człowieka, a pochodzić z praktycznie każdego miejsca na planecie. Tylko po co ktoś miałby zanosić „kamień” w góry? Może liczył, że nikt nigdy nie odkryje jego wnętrza?

Czy ktoś rozwikła tajemnicę, lub odnajdzie artefakt? Jeżeli nie, kiedyś i tak poznamy proces z pomocą którego powstała skorupa, jednak może nam to zająć długie lata, które moglibyśmy poświęcić na inne, bardziej zaawansowane badania. Zaginięcie artefaktu już teraz kosztowało nas wiele czasu i pracy nad czymś, co mieliśmy w zasięgu ręki…

Rating: 3.5/5. From 4 votes. Show votes.
Please wait...
Może zainteresuje cię również: