Często słyszymy o osobach doświadczających niesamowitych wizji. Większość z nich domyśla się, jakie jest ich źródło – przekazy od zmarłych bliskich osób, lub pamięć poprzedniego wcielenia, to chyba najczęstsze przypadki. Część z tych osób uważa, że potrafi za pomocą tych przekazów przewidzieć przyszłość. Niektórym nawet się to udaje. Inni słyszą głosy Boga lub aniołów i idąc za nimi, pomagają zupełnie nieznajomym ludziom, lub rozwiązują zagadki kryminalne, odszukując ofiary zbrodni zaginione niedawno, lub całe lata temu. Niektórzy doświadczają wspomnień z innego życia. Czasem z bardzo dalekiej przeszłości.

Taką właśnie osobą była Ada Stewart. Urodziła się ona w 1929 roku w Torrington (hrabstwo Lancashire). Od najmłodszych lat widziała w swojej głowie dziwne obrazy z przeszłości. Przez długi czas dziewczyna nie wiedziała, jak stare były, ale domyślała się, że musiały pochodzić z kilkuset lat wstecz. Jej ojciec – dyrektor szkoły, szczególnie zainteresowany tematami historycznymi prawdopodobnie próbował zarazić ją swoją pasją i przekazał sporo wiedzy na ten temat. Dzieci lubią zresztą dowiadywać się nowych rzeczy, a Ada pragnęła wyjaśnienia, co takiego widzi w swoim umyśle.

Wizjom towarzyszyło też uczucie, które mocno wpłynęło na jej życie – jakaś niewyjaśniona potrzeba pchała dziewczynę do Szkocji. Przez wiele lat, męczyła się, ponieważ nie miała możliwości dotarcia tam. Udało się to dopiero po ukończeniu przez nią dziewiętnastego roku życia. Ada wstąpiła wtedy do Wojskowej Służby Pomocniczej.

Na miejscu wizje zaczęły się pojawiać o wiele częściej niż dotąd. Być może zbliżyłyby dziewczynę do rozwiązania zagadki, skąd się biorą, gdyby nie jej decyzja skonsultowania się z psychiatrą. Po wizycie u specjalisty Ada została wydalona ze szkockiej placówki, w której pracowała i oddelegowana do domu, jako niezdolna do pracy.

Chociaż sprawa nie została wyjaśniona, młoda kobieta wzięła się w garść. Weszła w świat teatru i dopiero rozwijającej się telewizji. Pisała sztuki. Okazały się na tyle dobre, że w 1956 roku dostała propozycję współpracy z BBC w Londynie. Rok później wyszła za mąż. Wszystko układało się obiecująco. Małżeństwo było zgrane. Nieźle zarabiało. Gdyby Ada porzuciła dawne marzenie, prawdopodobnie miałaby całkiem ciekawe i spokojne życie.

A.J. StewartWszystko zaczęło się zmieniać, kiedy dwa lata po ślubie, Ada znów wyjechała do Szkocji (również w sprawach zawodowych) i zakochała się w niej jeszcze bardziej, niż przedtem – tym razem już bez nadziei na poprawę. Miłość okazała się silniejsza od tej, którą do tej pory darzyła męża i swój zawód. Małżeństwo rozpadło się, ponieważ kobieta praktycznie nie pojawiała się w domu. Straciła kontakt z byłym ukochanym. W Szkocji nie miała niestety łatwego życia. Brak znajomości stał się powodem kłopotów finansowych Ady. W jej zawodzie kontakty były dość istotnym elementem. Ważne było, żeby ktoś polecił danego autora potencjalnemu pracodawcy, ponieważ w przeciwieństwie do wielu innych zawodów, teksty były tu oceniane przez publiczność, nie przez sztywne wytyczne.

Była pisarka zaczęła żyć w inny sposób – nie tylko podejmowała się zupełnie nowych zajęć, ale też jej świadomość powoli przenosiła się gdzieś poza realny świat. Stare wizje pojawiały się częściej i były wyraźniejsze niż kiedykolwiek. Ada była czasem nakrywana na „rozmowach” z postaciami sprzed kilku wieków. Oczywiście otoczenie uznawało, że kobieta rozmawia sama ze sobą, więc traktowano ją dość pobłażliwie, ale niezbyt ufnie. Edynburg, w którym teraz mieszkała, często widziała takim, jakim był on dawno temu. Ledwo trzymała kontakt z rzeczywistością. Co prawda, wciąż dostawała czasem zamówienia na scenariusze, jednak została też zmuszona do poszukiwań pracy, jako garderobiana. Adzie zwyczajnie się nie wiodło. Prawdopodobnie nawet nie do końca świadomie doprowadziła się do zupełnej nędzy, w jakiej w 1965 roku odnaleźli ją rodzice, którzy zdecydowali, że ich dziecko nie nadaje się do samodzielnego życia i postanowili zrobić wszystko, żeby pomóc jej uporządkować życie.

W 1966 r. pisarka zaczęła pracować nad sztuką o Jakubie IV – królu Szkocji panującym w latach 1488-1513. Postać wydała jej się szczególnie bliska.

Ada była już wtedy w trochę lepszym stanie psychicznym, chociaż wizje dawnych czasów wpłynęły na jej wygląd zewnętrzny. Nie do końca wiedząc po co, kupiła kiedyś czarne trykoty i sweter. Zaczęła pojawiać się w nich publicznie, aż w końcu stały się jej znakiem rozpoznawczym na spotkaniach literackich i w pracy.

Psychiatra, z którym konsultowała się w wolnych od pracy chwilach, doradzał Adzie szybki powrót do Londynu, ponieważ najwyraźniej Szkocja nie służyła jej zdrowiu psychicznemu. Pobyt tu doprowadził nawet do depresji i prób samobójczych.Stewart

Ada nie chciała nawet myśleć o takim rozwiązaniu. Co więcej – zaczęła się powoli utożsamiać z Jakubem IV. Coraz bardziej wierzyła, że sceny, które widziała od tak dawna, są jego wspomnieniami.

Chociaż sztuka o królu zaczęta w 1966 roku nigdy nie została skończona, znalazło się sporo osób zaciekawionych wizjami Ady. Została nawet namówiona do napisania książki na ten temat. W 1970 roku ukazała się autobiografia „Sokół – autobiografia Jego Królewskiej Mości Jakuba IV, króla Szkocji” („Falcon: The Autobiography of His Grace James IV, King of Scots”). Oczywiście jej autorem nie był sam król, ale kobieta uważająca się za jego nowe wcielenie. Po okrojeniu w wydawnictwie, z oryginalnego tekstu została mniej-więcej połowa. Usunięto wiele istotnych informacji. Mimo to książka zrobiła spore wrażenie na czytelnikach. Oczywiście nie wszyscy uznali ją za wiarygodne źródło informacji.

Na szczęście autorka nigdy nie unikała pytań na temat swoich wizji. Była pewna tego, co widziała na codzień i nie przejmowała się głosami krytyki. Wiele osób zmagających się z podobnym problemem ucieka przed mediami lub zachowuje anonimowość.

Ada chciała pokazać, że ma rację. Dlaczego ktokolwiek miałby nazywać ją wariatką?

Jej działania były na tyle przekonujące, że zamknęły usta wielu niedowiarkom. Ciekawym wydarzeniem była np. w Szkockiej Galerii Narodowej w Edynburgu. Ada oglądała tam obraz Hugona van der Goesa, przedstawiający Jakuba IV z ojcem i św. Andrzejem. Młody król stoi z tyłu. Historycy sztuki mieli wątpliwości, czy dobrze interpretują jego postać.

Ada szybko wyjaśniła zagadkę. Wypowiadając się w imieniu króla, stwierdziła, że pierwsza wersja obrazu wyglądała inaczej – nie było tam „jej” postaci. Młody Jakub kazał domalować się na obrazie w jakiś czas po jego ukończeniu. Zlecono to nowemu malarzowi, już po śmierci van der Goesa.

Badania ujawniły, że postać Jakuba IV faktycznie była namalowana inną ręką, oraz tak, jak twierdziła Ada, została ona namalowana w miejscu winorośli.

Historia jest niesamowita, ale kończy się dobrze. Od 1970 roku, kobieta pisała jako A.J. Stewart – jak się wydaje, zaakceptowała fakt, że żyje w dwóch światach, a kiedy przestała być traktowana, jako osoba chora, zyskała w wielu środowiskach szacunek. Jej walka o wyjaśnienie zagadki została wygrana.

Ada zyskała szacunek nawet tych ludzi, którzy nie uznają możliwości istnienia reinkarnacji. Posiada przecież niezaprzeczalną wiedzę historyczną. Potrafi bezbłędnie opisać życie z czasów Jakuba IV oraz pamięta wiele ważnych faktów. Została autorytetem, a jej historia nie zostanie zapomniana jeszcze przez długie lata.

Rating: 5.0/5. From 3 votes. Show votes.
Please wait...
Tagi: ,